Język giętki

(Refleksje po byciu wśród ludzi) 

Myślenie wyprzedza język. Niby to prosta zależność. Z kolei zaś myśleniu bodźca dostarcza poznanie. A poznanie bierze się z faktu, że coś jest.

Jedna z osób, które w tej chwili przychodzą mi na myśl powiedziałaby: A czy to musi być takie skomplikowane, czy to musi zawsze przebiegać według schematu? Odpowiadam: Nie musi i najczęściej nie przebiega.

Pierwszy problem mamy z rzeczywistością. Gdzie ona jest? Za oknem, w mediach, we własnej głowie? A nawet jeśli już wiemy, gdzie ona jest, czy wiemy o niej wszystko?

Skoro rzeczywistość jest niepewna, to i mózgu nie warto silić na poznanie. Bo czy tylko z poznania rodzi się myśl?

Nie. Z myślą jak z rodzeniem. Rodzą się myśli chciane i nie-chciane. Do tych drugich lepiej się jednak nie przyznawać. No, ale przecież nie można być milczkiem. Zatem mówimy…. piszemy. Chciałem dorzucić – czytamy, ale nie jestem raptusem, więc się zatrzymałem

Obrażonych zachęcam do ponownej lektury dzisiejszej prasy i uważnego wysłuchania wiadomości. A potem do odpowiedzi na jedno pytanie: O jakiej rzeczywistości mówiono?

Zastanówmy się też, o czym my sami mówimy? I nie przebywajmy zbyt długo tam, gdzie więcej się mówi niż myśli. W takim wypadku czasem warto przyjąć szekspirowską zasadę (zaadaptowaną do sytuacji opisanej): Chcąc żyć, iść muszę lub zostając – umrzeć.

“Proszę o uwagę – podajemy KOMUNIKAT”

Śmiertelny wirus świńskiej grypy może wywołać nową globalną pandemię – powiedział sekretarz generalny ONZ Ban Ki-Moon po tym, jak liczba ofiar grypy w Meksyku wzrosła do 149.
– Onet.pl z 27 kwietnia 2009.

Świńska grypa, która pojawiła się w Meksyku i Stanach Zjednoczonych, “ma potencjał” spowodowania ogólnoświatowej pandemii, ale za wcześnie jeszcze na ty, by powiedzieć, że do tego dojdzie – uznała w sobotę dyrektor Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) Margaret Chan
– Onet.pl z 25 kwietnia 2009.

W ciągu zalewie paru tygodni na ptasią grypę szalejącą w państwach azjatyckich zmarło kilkanaście osób. Pod nóż poszły miliony kur i kaczek. Wcześniej panikę na całym świecie wywoływały SARS i choroba szalonych krów. Uczeni nie mają najmniejszych wątpliwości, że choroby odzwierzęce stanowią coraz większe zagrożenie dla zdrowia ludzkości.
– Onet.pl z 5 marca 2004.

Dla pełności obrazu należałoby jeszcze wspomnieć o kryzysie ekonomicznym, którym szpikuje się już licealistów.

Niby wszystko to ważne. Tylko…

Przypomina mi się rozmowa sprzed lat ze znajomym, który opowiadał mi jak to w Stanach Zjednoczonych żyje się na kredyt, płaci się kartą i zarabia połowę tego, co się wydaje. Proste stwierdzenie polskiego turysty odwiedzającego rodzinę. I nagle wszystko nas zaskakuje. A żeby nie zaskakiwało, mamy prawo do informacji. Zabezpiecza to prawo wszechobecna komunikacja. Rodzi się tylko naiwna refleksja: komunikacja przekazuje przecież komunikat. A co jest jego treścią?

Jeśli przyjęliśmy już styl światowej nowomowy, to trudno. Ale może jest jeszcze wystarczająco dużo osób myślących samodzielnie. Gdyby zaś ktoś uważał, że taki pogląd jest trochę z innej epoki, to proszę odpowiedzieć sobie, a może i nam wszystkim, na dwa pytania:

  1. Co w istocie zawierają komunikaty o grożących nam niebezpieczeństwach? Powtórzę: Co w istocie? Nie chodzi mi o to, co się słyszy, lecz co się ma usłyszeć i po co?
  2. Co ma zrobić przeciętny Kowalski, kiedy słyszy, że świńska grypa stoi u drzwi, a kryzys wszedł już „tylnymi drzwiami do Polski”? Czy aby nie chodzi o to, by Kowalski sparaliżowany strachem znowu się komuś powierzył?

Jeśli zaś nie mamy odpowiedzi na te pytania, oznacza to nie tyle, że jesteśmy dobrze poinformowani, lecz raczej dobrze… ogłupiani.

Mówiąc Francji “au revoir”

McLuhan powiedział kiedyś, że człowiek komunikował się zawsze, natomiast nadchodzi czas nie tyle wzmożonej komunikacji, co utopii komunikacji, gdyż będzie to nie tyle komunikacja ludzi, co raczej technik. Siedząc już prawie na walizkach, stawiam sobie pytanie, jaki jest główny problem kraju, który opuszczam. W odniesieniu do Polski odpowiedź byłaby prosta: bieda, bezrobocie. A Francja? Wydaje się, że czarne przepowiednie się sprawdziły: plagą stała się samotność. I to bynajmniej nie samotność spowodowana brakiem pieniędzy, środków czy możliwości przemieszczania się. Jest to samotność bytów komunikujących.

                Czym jest więc komunikacja dzisiaj? Jest fenomenem podbudowanym takimi terminami jak np. Norberta Wienera: nowy człowiek czy Oświecenie mediologiczne, A Turinga, test na myślenie maszyn, czy wreszcie J. Lacana, który wydobył wnętrze na zewnątrz. Konsekwentnie więc pytam: Czy stałem się nowym człowiekiem, czy doświadczyłem oświecenia, czy tylko stałem się sprawniej myślącą maszyną, której jakość sprawdza się w narodowym teście na inteligencję?

                Druga zasada termodynamiki wsparta zasadą entropii mówi, że materia w stanie naturalnym dąży do maksymalnego nieładu. Jeśli by wierzyć tej zasadzie, to żyjemy w prawdziwie naturalnym stanie. Dręczy mnie tylko pytanie: Czy w naturze samotność jest czymś naturalnym?