Ułatwienia dostępu

Bogactwo i perła

Bogactwo i perła. Bogactwo kojarzymy zazwyczaj z posiadaniem, ale w sensie ilościowym, obszarowym czy wagowym. Jestem bogaty, kiedy coś mam. Zadziwiające jest to, że do pewnego momentu nie cenimy tego co mamy – rodziny, miłości, zdrowia. Cenimy to co mamy poza nami, coś co jest zewnętrzne w stosunku do nas. Dopiero z czasem zaczynamy rozumieć, że bogaty nie jest ten, kto pcha wózek wypchany starociami, ale ten, kto czasem nawet nie ma teczki, ma tylko to, co jest jego ubiorem. I chociaż niczego za sobą nie ciągnie, wiemy, że jest bogaty. O tym tak naprawdę jest przypowieść o perle. O bogactwie prawdziwym. O tym, że trzeba się pozbyć tych różnych skrawków szczęścia i posiadania i kupić perłę.

Bogactwo jako mądrość i wiedza. Musimy jednak zauważyć, że zanim ktoś kupił perłę miał bogactwo i kiedy ją kupił nadal jest bogaty. Perła nie jest więc ilościowym podejściem do bogactwa, nie jest też wyrzeczeniem się go, jest raczej jakościowym spojrzeniem na to, co się posiada. O tym mówi biblijna modlitwa Salomona. Ma prawo prosić o co chce i wybiera mądrość. To ona sprawia, że umie być bogaty, że zyskuje respekt. Postawmy sobie pytanie o obszary mądrości. Pierwszym jest zapewne wiedza i dobrze umeblowany rozum. Gdyby ktoś kupił dyplom czy certyfikat językowy i nagle w czasie wojny znalazł się w zupełnie nowym miejscu, na co mu się to przyda. Będzie się liczyć to co ma w głowie. Kupiona pozycja będzie bez znaczenia.

Bogactwo jako prawda. Można pięknie opowiadać o rzeczywistości, o której nie ma się pojęcia. I nawet, jeśli się tego pięknie słucha, ostatecznie to nic nie da. Jak często słuchamy opowieści ludzi o czymś, o czym nie mają pojęcia. Szczególnie istotne jest to wtedy, kiedy dotyczy wiary, życia przyszłego, Boga, nieba. Czasem takie bezsensowne opowieści mogą nawet urzekać, ale bajanie o kosmosie nie zmienia kosmosu. Warto o tym pamiętać. I pamiętać również o tym, że istnieje prawda o wolności i o autonomii człowieka. Prawda o wolności pokazuje, że są granice, których przekroczyć nie można. Druga to prawda o autonomii, która pokazuje, że nie da się żyć bez relacji. Granice i relacje są dwoma skrzydłami mądrości chroniącymi człowieka przed utopią życia.

Perła jako wolność. Kiedy zrozumiemy czym jest perła, że nie jest miernikiem posiadania, lecz bycia, wtedy szybko zaczynamy rozumieć dlaczego odpoczywamy na wakacjach. Odpoczywamy dlatego, że zabieramy wtedy z sobą wyłącznie rzeczy niezbędne. Tak właśnie mamy kojarzyć niebo. Zabierzemy tam tylko to, co niezbędne. Ludzi, których nie przestaniemy kochać i relacji bez których nie bylibyśmy w pełni sobą. Cała reszta nie będzie miała żadnego znaczenia. I to jest właśnie sztuka sprzedania wszystkiego, by kupić perłę.

Mądrość ludzi wolnych vs wolność ludzi mądrych

Mądrość ludzi wolnych. Inteligencja, wiedza, doświadczenie to dzisiaj triada sposobów na odnalezienia się w świecie. Inteligencja pozwala zrozumieć jak coś funkcjonuje i jak ja mam w tym funkcjonować. Wiedza pozwala na dokładanie do tego co wiem o świecie jakiegoś nowego spojrzenia. Doświadczenie każe wyciągać wnioski, nie ufać drugi raz komuś, kto na to nie zasługuje, nie podejmować ciężarów, których już raz nie uniosłem. Wszystko to pozwala praktycznie istnieć w świecie, ale czy mądrze? Mądrość jest zdolnością łączenia powyższych, ale z dopowiedzeniem, z sensem i w wolności. Ponieważ mądrość ludzi wolnych sprawia, że stają się wolnymi nie jakkolwiek, ale w sposób mądry.

Czym jest zatem mądrość? Jest rozróżnianiem dobra i zła. To jest jednak stwierdzenie nazbyt ogólne. Co jest złem? Jest budowaniem czegoś, czego nie można albo nie warto ukończyć. Jest relacją bez przyszłości, jest porywaniem się na coś, co ma się nijak do możliwości. Z kolei dobro, to zrozumienie, że by osiągnąć cel, nie wystarczy określić zmienne, trzeba jeszcze zdefiniować stałe. To nie jest zdolność akomodacji bakterii czy wirusa, to nie jest mutowanie tożsamości. Mądrość każe wytrwać wbrew przeciwnościom. Oczywiście nie chodzi o jakiekolwiek trwanie. Czasem nie umiemy trwać w miłości aż po grób, ale potrafimy wytrwać w nienawiści nawet poza grób.

Poznać zamysł Pana. To jest istotą mądrości. Poznać to co mówi, co daje, czego oczekuje. Poznać zamysł, to nawrócić się mądrze. Nie ślubować, że nigdy więcej, bo przecież to nie zależy ode mnie. Ale otworzyć się na właściwe wartości, ludzi, okoliczności. Poznać zamysł, to odkryć oczekiwania. Trochę jak w relacji – nie chodzi o to, by ciągle przepraszać drugą stronę, by obiecywać, że nigdy więcej. Chodzi bardziej o poznanie czego druga strona oczekuje i próba odpowiedzi na te oczekiwania. Nawrócić się mądrze. Często używam pojęcia nawrócenie organiczne, przez które rozumiem zmianę życia spowodowaną tym, że niektóre organy przestały funkcjonować. Nie piję, bo siadła mi wątroba, wracam do żony, bo starość uczy mnie, że potrzebuję stałej opieki. Nawrócenie organiczne nie ma nic wspólnego z poznaniem zamysłu Boga.

Mieć w nienawiści. Wielu wierzących chętnie by się pod tym podpisało. Kochać Pana i mieć w nienawiści innych ludzi, czasem nawet rodzinę. Tak odcina się od dzieci, które poszły inną drogą, tak przestaje się utrzymywać relacje z kimś, kto głosował inaczej, tak wyklucza się człowieka, który nie podpisał takiej czy innej petycji. Jak dobrze w wierze mieć w nienawiści człowieka. Tylko, że ewangelicznie chodzi o zupełnie coś innego. Mieć w nienawiści ubóstwianie człowieka, bo człowiek uczyniony bóstwem, wcześniej czy później nie sprosta oczekiwaniom i wtedy się go znienawidzi.

Mądrość to kalkulacja. Czy na sam koniec nie profanuję tak pięknych idei wyrażających mądrość? Nie buduje się wieży, jeśli nie wystarczy na wykończenie. Nie wyprawia się na wojnę, jeśli nie ma racjonalnej nadziei na wygraną. Nie płaci się za przynależność swoją tożsamością. Właśnie tym wątkiem chciałbym zakończyć, ponieważ ostatnio nawet w nienawróconych instytucjach wiary oczekuje się przynależności za cenę wolności, milczenia, a czasem rezygnacji z mądrości. Tylko czy taka przynależność ma jakikolwiek sens?

Mądry zaczyna od słuchania, głupi od mówienia

Mądry zaczyna od słuchania. Chyba nie ma człowieka, przynajmniej w naszym kręgu kulturowo-religijnym, który nie słyszałby nigdy pierwszych słów modlitwy „Słuchaj Izraelu”. Słuchaj, a gdy będziesz zdolny usłyszeć, usłyszysz słowa: Będziesz miłował! Bo będziesz miłował oznacza, że nie będziesz stawiał granic słuchaniu. Nasza niezdolność do kochania bierze się często z naszej niezdolności do słuchania. Warto postawić pytanie, gdzie ja stawiam granice w słuchaniu Boga, ludzi, siebie?

Mistrz słucha. Po czym poznać, że miłość jest naprawdę ze słuchania? Po tym samym, po czym rozpoznaje się, że matka kocha swoje dzieci. Najgorsza matka to ta, która wie najlepiej, czego dziecku potrzeba. Prawdziwa to ta, która potrafi się wsłuchać w to, czego dziecko naprawdę potrzebuje. Kiedy szukamy mistrzów, nie szukamy ludzi z największą łatwością mówienia, ale ze zdolnością do słuchania. Najwięcej pomoże mi nie ten, kto każe słuchać, ale ten, kto umie słuchać. W rozmowie, kiedy ktoś szuka porady, więcej nie może mówić ten, kto radzi od tego, kto przyszedł po poradę. W konfesjonale nie może spowiednik mówić więcej od penitenta, bo to oznacza, że nie słucha, a skoro nie słucha, to znaczy, że nie pomoże. Nie wierzę w ewangelizację przez Internet, bo tam nie ma miejsca na słuchanie tego, kto ma usłyszeć. Komunikacja nie znosi pustki. Mówienie bez słuchania jest komunikacją pustki.

Cisza muzyki i poezji. By usłyszeć trzeba przestać mówić. Dobrze uczy tego muzyka czy poezja. One rodzą się ze słuchania, dopiero potem się je zapisuje, wykonuje, by usłyszeć na nowo. Podobnie przychodzi Bóg. Wiara nie bierze się z głoszenia, ale ze słuchania. Bóg jest często porównywany do ognia. A gdzie jest najciszej w płomieniu? W samym środku, tam, gdzie jest czyste światło, prawie nieme. Trzask ogniska to skutek uboczny ciszy ognia.

Kogo więc warto szukać? Pozornie wydaje się, że tego, kto wszystko wie i pięknie przemawia. Taki człowiek daje pewność, a pewność potwierdza schemat. Tymczasem prawda nie jest w pewności, ale w otwartości na nowe. Niedouczony magister wie zawsze, wybitny profesor potrafi uczyć się nawet od ucznia.

Słuchaj, będziesz miłował. Słuchaj, czyli miej uszy otwarte! Kochaj, czyli miej serce otwarte! Szukaj, czyli miej umysł otwarty!