Chrześcijaństwo dopełnione

Orygenes napisał kiedyś, że są trzy płaszczyzny wypowiadania słów podniosłych: kiedy mówi się o Ojcu, o Synu i o Duchu Świętym. Po wypowiedzeniu tych słów nie ma już innych słów podniosłych. Co zatem byłoby rolą homilii czy komentarza? Uwypuklenie sensu słów podniosłych. Nie głosimy bowiem prawdy abstrakcyjnej, tylko Słowo Życia. Jego zaś sensem jest dawać życie. Czynić prawdę w miłości.

Są dwa sposoby budowania wiary: chronologiczny i charyzmatyczny. Pierwszy jest jak etapy edukacji człowieka, przechodzi się je po kolei, by osiągnąć jakiś cel wysiłków. Natomiast drugi sposób tłumaczy sens przechodzenia poszczególnych etapów. Dla chrześcijaństwa oznacza to, że przejście wszystkich etapów chronologicznie nie zapewnia jeszcze uchwycenia sensu wiary. Natomiast w wymiarze charyzmatycznym pojawia się dar, który pozwala zrozumieć sens oraz wypływające z daru zobowiązania.

Modlitwa na Niedzielę Chrztu Pańskiego zawiera dwa istotne elementy. Uświadamia dwa pokłady odrodzenia: przez wodę i z Ducha Świętego. Pierwszy oznacza chrzest, który gładzi grzechy, czyli uzdalnia do przyjęcia łaski. Drugi jest namaszczeniem i oznacza życie w Duchu Świętym.

Chrzest pochodzi od łac. baptismus (stąd polskie baptysterium – sadzawka chrzcielna). Natomiast chrześcijanin wywodzi się z namaszczenia Duchem Świętym. Inaczej mówiąc, chrześcijaninem człowiek staje się poprzez otrzymanie pełni darów uzdalniających do życia łaską. Stąd w języku polskim pochodzenie chrześcijaństwa od chrztu św. odniesionego do pierwszego aktu (drugi w zalążku), nie oddaje całej głębi sakramentu, a Katechizm Kościoła Katolickiego dopowie, że bierzmowanie jest „koniecznym dopełnieniem” chrztu św.

Potrzeba więc świadomości dopełnienia, czyli świadomego otwarcia się na dar.

Św. Jan Paweł II zapowiedział kiedyś wiosnę chrześcijaństwa. Patrząc na nie socjologicznie tej wiosny nie widać. Pustoszejące kościoły, podnoszenie się średniej wieku osób uczestniczących w nabożeństwach. Ale to jest socjologia. Natomiast w wymiarze charyzmatycznym można zauważyć pogłębienie świadomości wiary, życia duchowego, modlitwy. Na czym więc polega wiosna Kościoła? Może właśnie na owocowaniu, a nie na statystycznym zwiększaniu ilości ziarna. Może to właśnie nie w ilości, a w potencjale duchowym wyraża się ta wiosna?

Może właśnie chodzi o dopełnienie chrześcijaństwa poprzez świadomość konieczności rozwoju. Może chodzi nie o poczucie bycia „certyfikowanym” ziarnem, zapisanym w księgach metrykalnych, ale o bycie ziarnem przynoszącym plon. Może kolejny raz wracająca niedziela chrztu ma na celu nie tylko i nie tyle „powrót” do przeszłości, ale przede wszystkim świadomość potrzeby nieustannego dopełnienia.

Czy homo sapiens to tylko świadomość?

Wiele nauk, od psychologii po szeroko pojętą moralność, nie opiera się już wyłącznie na tym co świadome. Wymusza to przedefiniowanie wielu utartych kwestii. Pozostając przy wymiarze etyczno-moralnym życia wspomnę, że kiedyś wystarczyło o wykroczeniu moralnym mówić w kategoriach wolności i świadomości. Dzisiaj wszyscy się zgodzimy, że świadome jest wyłącznie pewnym „programem operacyjnym” do o wiele szerzej pojętych danych naszej świadomości.

A modlitwa? Pozornie wydaje się, że rozpoczynamy modlitwą poranną i kończymy wieczorną. A co robimy całą noc? Co Pismo Święte chce nam powiedzieć, kiedy mówi, że Bóg przyszedł do kogoś we śnie? A może modlitwę trzeba by rozpoczynać wieczorem i kończyć rano? Może wieczorem człowiek próbuje modlić się wykorzystując Boga, a w nocy Bóg próbuje się modlić wykorzystując „nieświadomość” człowieka? Oczywiście w kontekście świadomości rozumianej jako świadomy opór wobec tego, co nie jest po mojej myśli.

Łatwo się przekonać, co zmienia się w życiu, kiedy w kalendarzu elektronicznym jako pierwszy dzień tygodnia ustawimy niedzielę zamiast poniedziałku. Można się też przekonać, jak zmieni się nasze życie, kiedy zaczniemy akcentować nie tylko czas od rana do wieczora, ale świadomie wejdziemy w czas do wykorzystania trochę „obok nas”, od wieczora do rana.

Warto spróbować! Bo homo sapiens to nie tylko świadomość, ale świadome ukierunkowanie całej reszty.

Niedziela dobrego samopoczucia

Co czyni nieczystym nasze życie? Dobry człowiek znajduje zawsze dobre odpowiedzi: świat zewnętrzny. Dlatego próbujemy zmieniać towarzystwo, czasami kontekst zawodowy, miejsce zamieszkania. Dzisiejsza niedziela burzy jednak pozornie dobre odpowiedzi dobrego człowieka: to co czyni nas nieczystymi pochodzi z wnętrza.

Ale przecież staramy się być dobrymi ludźmi. Mnożymy kodeksy „dobrych praktyk”. Etyka wraca do łask, dokładana jest prawie wszędzie jako element dobrego smaku. A jednak nieczystość w życiu indywidualnym i społecznym pozostaje.

Może zatem pobożność i religijność? Tak pociesza się kolejna część dobrych ludzi. Ale z mocą wraca zdanie: to co z wnętrza pochodzi, to czyni człowieka nieczystym. Ale dobrzy religijni ludzie zapytają: to w takim razie pobożność nie ma żadnego znaczenia w oczyszczeniu człowieka?

Mamy pewne typy i symptomy pobożności, które każą się zastanowić. Pierwsza to pobożność małoduszna. Jak sama nazwa wskazuje, chodzi o kształtowanie nie praktyk, lecz ducha. A ducha kształtuje się w atmosferze ducha, czyli ciszy. Skoro nie to co z zewnątrz przeszkadza najbardziej, trzeba zająć się tym, co jest we wnętrzu człowieka. Skupić się na praktykach ducha, aby z mało- czynić siebie wielko- dusznym. Druga forma pobożności, to pobożność magiczna. Wiele potrzebuje, wiele daje. I konsekwentnie, mniej potrzebuje, mniej daje i mniej obiecuje. Można się skupić na wystarczalności własnej dobroci i też pozostaje się małodusznym. Wreszcie trzecia forma pobożności, to pobożność narcystyczna, zapatrzona w siebie, wyrażająca się w stwierdzeniu: „dobre samopoczucie”. Często tak właśnie przeżywa się niedzielę jako niedzielę „dobrego samopoczucia”.

To może zbadać proporcje dobra do zła w moim życiu? Ów proporcjonalizm jest ostatnią z odpowiedzi, jakimi oszukuje się człowiek. Kiedyś jeden z moich znajomych zamienił wynajmowany pokój na dwupokojowe mieszkanie. Bardzo się z tego ucieszył. Kiedy zapytałem o motywy, powiedział: wreszcie nie będę musiał sprzątać drugiego pokoju. Każdy z nas ma pokoje wysprzątane, którymi może się pochwalić, do których może zaprosić innych. I czasami mamy taki jeden niesprzątnięty pokój, który sprawia, że to co nieczyste pochodzi z wnętrza.

Pomyślmy dzisiaj o tym, co w naszym życiu nazywamy obszarem, którego nie musimy sprzątać. Może właśnie to jest kluczem do zrozumienia, dlaczego nieczystość pochodzi z wnętrza człowieka.