Niewolnik nie może wrócić

Kolekta, a więc pierwsza modlitwa wprowadzająca w tajemnicę XXIII Niedzieli Zwykłej ma kilka słów kluczy: zbawienie, przybranie, wolność i dziedzictwo. Dwa pierwsze słowa są ze sobą mocno związane. Ile w każdym człowieku miejsc niezbawionych. Niezbawionych, to znaczy nie przyjętych przez niego samego czy też przez innych. Trudno przekonać człowieka nie przyjętego przez innych, że jego życie ma sens. Najczęściej to się nie udaje. Człowiek sam nie wierzy, że ktoś może go przyjąć jako alkoholika, narkomana, przestępcę. Każde tego typu gładkie słowo o tym, że jest się kochanym tylko potęguje poczucie frustracji i osamotnienia. Bóg zbawia, to znaczy przyjmuje nas z częściami życia niezbawionymi, właśnie po to by je zbawić. Zbawienie nie leży w mocy człowieka. Człowiek może poświęcić się dla niezbawionego, ale nie może go zbawić.

Dopiero wtedy rodzi się wolność. Zbawiony przestaje być ciężarem, ponieważ uporał się z sobą. Nie musi już odrzucać swojej historii, siebie, umie z nią żyć, bo ona jest już zbawiona. I wtedy staje się wolny dla siebie i dla drugiego człowieka. Niewolnik nie mógł według prawa rzymskiego zawierać związku małżeńskiego, gdyż nie mógł dać siebie, bo siebie nie posiadał. Trzeba się wyzwolić, żeby siebie dać. Dopiero wtedy, najpierw uczestniczy się w dziedzictwie, a potem to dziedzictwo można komuś przekazać. Cztery proste słowa i ile w nich głębokiej treści, niestety często wypowiadanej czy też słuchanej bezmyślnie.

Czym jest więc mądrość? Często kojarzymy ją z inteligencją, a inteligencję ze zdolnością do zmiany. Jest ci źle, zmień to. Zmieniamy dom, pracę, miejsce zamieszkania. Po każdej takiej zmianie mamy nowe doświadczenie. Ale czy umiemy łączyć te doświadczenia w całość, by były naszą siłą? Trzeba mieć zamysł, poznać zamysł. Prawdziwa mądrość jest też cnotą, ale nie cnotą jako umiejętnością zmiany, lecz jako umiejętnością wytrwania. Żeby zaś wytrwać, trzeba znać zamysł, cel.

Onezym. Niewolnik przywołany w Liście św. Pawła. Nie znamy jego prawdziwej historii. Często niewolnik był posłańcem, przekazywał wiadomości, czasem nawet drogocenne rzeczy. Niekiedy była to okazja do ucieczki, ale okupiona kradzieżą dóbr pana. Zbiegły niewolnik musiał liczyć się z karą, dlatego uciekał w dalekie strony. Taki właśnie niewolnik trafia do św. Pawła. Ten go przyjmuje, uczy o zbawieniu i czyni wolnym, to znaczy zdolnym do powrotu do Pana. Już nie jako złodziej, ale jako człowiek posłany przez przyjaciela rodziny. Przejście drogi Onezyma nie jest proste, bo każdy z nas przed czymś ucieka, kogoś z czegoś okradł. Dopiero, kiedy zostaje przyjęty i zbawiony, to znaczy uwolniony od lęków, wtedy jest w stanie wrócić.

Niewolnik nie ma korzeni, bo uciekł w dalekie strony. Musi się bać, że te dalekie strony i tak mogą go zidentyfikować i pokazać całą prawdę. Uciekając, pozornie wolny, staje się niewolnikiem swojej ucieczki. Nie może się zakorzenić, nie może powiedzieć wszystkiego, a więc nie może siebie nikomu dać. Dopiero kiedy przejdzie drogę od uciekającego niewolnika do człowieka zbawionego, czyli wolnego, jest zdolny do powrotu, dopiero wtedy może być przyjęty z całą prawdą o sobie i w konsekwencji, jest wolny, bo wszystko o nim może zostać powiedziane. Dopiero wtedy zasługuje na dziedzictwo – kawałek swojego miejsca na ziemi.

Miejsce najbliżej nieba

Tajemnica Wniebowstąpienia Jezusa wzbudza radość w uczniach. Jezus odchodzi. Różne są powody odejścia i różne też są reakcje na odejście. Płaczemy, kiedy ktoś odchodzi bezpowrotnie. Ale też odejścia budzą radość, kiedy wiemy, że ktoś nam bliski odchodzi w lepsze miejsce. Jezus też odchodzi, ale nie tak jak w Wielki Piątek. Tam odchodził w śmierć. Teraz odchodzi do nieba. Oczywiście nie chodzi o jakąś sielankową krainę czy obłoki. Odchodzi do Ojca, to znaczy tam, gdzie śmierć nie ma już władzy.

Śmierć. Boimy się jej, ale czasem zadajemy ją innym. Wojna w Ukrainie przypomniała nam, że ci, którzy dysponują bronią jądrową (śmiercią), próbują jednocześnie budować samoloty dnia ostatecznego, czyli takie, w których wierzą, że przetrwają najgorsze. Nie jest to jednak niebo, lecz chwilowa ucieczka z ziemi.

Idea nieba przebijała się już w Starym Testamencie. Miasta ucieczki, azylu, bezpieczeństwa. W nich mógł się schronić nawet przestępca. Takim miastem ucieczki przed śmiercią jest kościół. To miejsce, które kiedyś, nawet w ludzkiej świadomości i prawie, było miejscem azylu. Tak czy inaczej, jest to ciągle miejsce najbliżej nieba, gdyż najbliżej stanu, w którym człowiek jest wolny od śmierci grzechu.

Tych miejsc nie można jednak profanować. W nich znajdujemy Boga-Człowieka, nie zaś odwrotnie. A to przypomina nam fragment modlitwy „jako w niebie, tak i na ziemi”. To jest właściwy kierunek porządkowania spraw. Eucharystia nie może być trampoliną do kariery politycznej, nie może być miejscem ubogacania programu pobożnych spotkań. Ona musi być wolna od naszych małych spraw, jeśli ma być miejscem ucieczki w czasach trudnych, jeśli ma być pokarmem na nieśmiertelność, jeśli ma być przedsmakiem nieba. To nasze ocalenie: Kościół i Eucharystia, bezpieczne miejsce i chleb na drogę.  

Królowa czy Konstytucja?

Arka Przymierza jest wyrazem tego, co dokonało się w historii zbawienia pomiędzy Bogiem a człowiekiem. W Księdze Apokalipsy w świątyni ukazuje się Arka Przymierza. Po pierwsze oznacza to, że nie ma już zasłony, czyli przeszkody pomiędzy stronami przymierza. Po drugie, że tak naprawdę arka zostaje odnaleziona i kończy się czas poszukiwaczy zaginionej arki. Przymierze zakłada jeszcze jeden ważny szczegół: lojalność i uczciwość stron przymierza. Na nowo Bóg pokazuje co do przymierza wnosi i do odkrycia swojego wkładu w przymierze wzywa też człowieka. Nową Arką Przymierza jest też określana Patronka dzisiejszej uroczystości – Maryja.

W tym miejscu historia biblijna przenosi nas w historię Polski. Maryja staje się Królową. Nie jest to jednak wybór Jej przez naród, ale wybór narodu przez Nią. Prawda ta nawiązuje do roku 1608, kiedy to włoski jezuita Giulio Mancinelli podczas wizji słyszy od Maryi, że chce być nazywana Wniebowziętą Królową Polski. I znowu nie o samą wizję chodzi, ale o zasadę: to Ona siebie nazywa, to Ona nas wybiera, a nie odwrotnie. Potwierdzeniem tego są słowa papieża Aleksandra VII do króla Jana Kazimierza, który w obliczu zagrożenia ze strony Szwedów zwraca się do papieża o pomoc. Ten mu odpowiada w znamienny sposób: „Czemu zwracasz się do mnie, zwróć się do Niej, wszak jest waszą Królową”.

Ten kierunek wybrania domaga się pokory, której tak bardzo brakowało narodowi w historii. Powtarzane wybranie Maryi niepokornie sugeruje, że to my obdarzamy Ją królewską godnością. Ale podobny brak pokory można zauważyć również w wymiarze świeckim. 3 maja to także Święto Konstytucji. Dokument ważny i potrzebny, a jednak uchwalany w pośpiechu, z domieszką elementu religijnego, przy niepełnym składzie posłów. Jak bardzo staje się to cechą dominującą w budowaniu struktur społecznych. Pośpiech, nieliczenie się z innymi, forsowanie swojego zdania w imię zasady „cel uświęca środki”.

Jest też drugi obszar braku pokory i konsekwencji. Wielokrotnie tego dnia słyszymy słowa: „Aby religia cieszyła się wolnością”. W czasach zaborów wolność religii i wolność narodu stapiały się w jedno wielkie dążenie. A dzisiaj? Co oznaczają te słowa? Może oznaczają, że aby religia cieszyła się wolnością, kiedy naród jest wolny, musi ona być wolna od wszelkich niepotrzebnych wpływów. Czy umiemy budować wolność religijną w czasach pokoju? Czy jesteśmy gotowi pozostawić ją autonomiczną, bez niepotrzebnych wpływów?

Dzisiaj przypada również niedziela Dobrego Pasterza. Za kilka dni uroczystość św. Stanisława, patrona Polski, męczennika. Działał w czasie rozbicia dzielnicowego, gdzie tak bardzo brakowało jedności. I wtedy stworzył zasadę zdrowego funkcjonowania religii i narodu. Najpierw prawda, potem uczciwe życie, a dopiero po takim przygotowaniu miłość do narodu. Nie można więc kochać narodu nie spełniając wcześniejszych kryteriów.

Postawmy raz jeszcze wyjściowe pytanie: Królowa [Polski] czy Konstytucja? Każdy z tych wyborów nie wyklucza drugiego, bo do każdego z nich potrzeba tego samego – prawdy, uczciwości i dobrze pojętego patriotyzmu.