Niedziela Pa(ndemii) A.D. 2020

(refleksje wokół Niedzieli Palmowej)

Tegoroczna uroczystość trochę odwróciła kolejność przeżyć, poszukiwań, argumentacji. Przyczyną jest nie tyle pandemia, co pośredni jej skutek, jakim jest odwrócenie perspektywy. Do tej pory przeżywaliśmy naszą wiarę w kluczu „gościny u Boga”. Ktoś aranżuje, ktoś zaprasza w imieniu… Zawsze jednak można było usprawiedliwić swoją nieobecność w gościnie u Boga poziomem moralnym, intelektualnym czy innymi wadami zapraszających.

W tym roku mamy odwróconą perspektywę. To Bóg wprosił się w gościnę do człowieka. Już nie przeszkadzają zapraszający. Nawet w tak intymnej relacji jak wyznanie grzechów jesteśmy sam na sam z Nim. Warto postawić sobie pytanie, czy w tym roku duchowo jest łatwiej i bliżej, bo nikt nie przeszkadza? Czy bez pośrednictwa Bóg lepiej nas rozumie? Czy w tym roku rozgrzeszył nas z tego, z czego przez lata nie chcieli rozgrzeszyć „oni”?

Sąd nad Jezusem polegał na tym, że w przestrzeni publicznej wypromowano Barabasza. Sprawy wypromowane zajęły miejsce cnót. W ten sposób socjologicznie cenione – jakkolwiek by to rozumieć – stało się cenne. Socjologia religii, wartości, postaw. Jezus socjologicznie przegrał z Barabaszem. Ale czy ostatecznie wygrał tłum?

…Tłum się zmienia wraz z epoką, ale jego rola jest niezmiennie ta sama. Kiedy się pomyśli, że jest się tylko tłumem, który ma rację, gdy ma większość – wtedy robi się smutno.

W tym roku nie było tłumu. Czy będę wiedział, kto miał rację?

Czy chcę przejrzeć?

(refleksja w IV Niedzielę Wielkiego Postu)

Niewidomy od urodzenia – fizycznie. Niewidomy od grzechu pierworodnego – duchowo. Kto zawinił? Fizycznie rodzice, duchowo Adam i Ewa. Tymczasem warto się zastanowić, co naprawdę przeszkadza widzieć.

Wyjdźmy z perspektywy fizycznej. Poznanie. Ponad 80% naszego poznania to wzrok, kilkanaście procent to słuch, kilka procent dotyk, no i pozostałe zmysły. Wzrok, a właściwie jego brak zabiera nam cztery piąte postrzegania świata.

Czytałem kiedyś wspomnienia osób niewidomych. Jedna z nich opowiadała, że jej wyobrażenie nieba z opowiadań innych, to był jakiś kwadrat czy prostokąt (trochę jak stół). Opowiadano jej, że niebo jest piękne, jasne, ale to nic dla niej nie znaczyło. Pewnego dnia koleżanka zabrała ją na most zawieszony na linach. I nagle poczuła bezwzrokowo wolność. Od tego momentu, właśnie z tym mostem kojarzy niebo. I drugie opowiadanie. Próbowano wytłumaczyć niewidomej osobie piękno zimy. Biały, puszysty śnieg, przestrzeń, łyżwy i narty. A dla niej zima to w dotyku mokry, zimny i nieprzyjemny śnieg. Dopiero ciepła dłoń przyjaciela pozwoliła zrozumieć, dlaczego można kochać zimę.

Tak można opowiadać człowiekowi świat, tak też można opowiadać mu o niebie. Trzeba jednak pozwolić mu „dotknąć”. Jego rozumienie nie musi pokrywać się z naszym, ale to jego świat i jego niebo.

Ale przecież można siebie oszukiwać, zwodzić. Dlatego niewidomemu w poznaniu pomaga przewodnik. Robiono kiedyś prosty eksperyment kroczenia człowieka niewidomego po nowym terenie. Okazało się, że to nie teren jest najważniejszym elementem pewnego/niepewnego kroczenia. Najważniejsze okazało się zaufanie do przewodnika.

Straciliśmy wzrok, przynajmniej na kilka miesięcy. Kto teraz odważy się robić plany na maj, czerwiec, wakacje. Upodobniliśmy się w tym, że wirus jest niewidzialny dla wszystkich. Pozostaje nam przewodnik po życiu, przewodnik po wierze.

Słowo do przewodników – nie nadużywajcie zaufania tych, którzy dają się prowadzić.

Słowo do niewidomych wobec obecnej sytuacji – nie podważajcie zaufania do przewodników, bo zostaniecie sami.

A co z wiarą w perspektywie zamkniętych kościołów?

Prymas Stefan Wyszyński powiedział kiedyś takie zdanie: „Bóg jest bliżej nas niż o tym myślimy. Szukamy Go zazwyczaj za daleko”.

Każdy przychodzi coś załatwić

(refleksja w III Niedzielę Wielkiego Postu)

Każdy przychodzi coś załatwić. Tak odwiedzamy sklepy, apteki, nawet kościoły. I nie ma się czym gorszyć. Tak przyszła też Samarytanka do studni. W środku dnia, po wodę, by ugasić pragnienie. Ani prorok, ani nawrócenie nie były jej w głowie. 

I nagle sytuacja może się odmienić. To już trzecia niedziela Wielkiego Postu. W ubiegłym roku pożar katedry Notre Dame. W tym roku koronawirus. Triduum Paschalne przed telewizorem. A może też wirtualne spacery majowe. A może ostatni spacer…

Zaplanowana spowiedź, a jej nie ma. Zaplanowane nawrócenie od trzeciej niedzieli, a tu zakaz załatwiania swoich spraw w kościele.

A może Bóg daje nam inną szansę i inny sposób pojmowania łaski i wiary? Z reguły łaskę uprzedzają nasze plany. A może Bóg chce pokazać, że to nie nasza pokuta rodzi łaskę, ale że łaska rodzi prawdziwą pokutę?

A my tak często liczymy na naszą pobożność, na nasze pokuty i posty (nie mylić z postami na fb).

I czasem bunt „starszej pani” przed zamkniętym kościołem przypomina bunt przed drzwiami zamkniętego supermarketu.

Bo przecież przyszła coś załatwić…