Niegodny czy niegodziwy?

Wiele słów w języku polskim straciło pierwotne znaczenie. Jednym z przykładów jest mylenie znaczeń słów „niegodny” i „niegodziwy”. Pierwsze oznacza, że czegoś człowiekowi brakuje do osiągnięcia pełnej godności. Niegodny nie musi oznaczać zły. Oznacza po prostu nie spełniający wymogów godności z powodu – najprościej mówiąc – jakiegoś braku, który wcale nie musi być zawiniony. Natomiast niegodziwy oznacza postawę nie zasługującą na obdarowanie godnością, przekreśla człowieka ze względu na jego wybory.

Ludzka tajemnica wcielenia. Oznacza ona, że nie ma ani abstrakcyjnego dobra, ani abstrakcyjnego zła. One wcielają się przez człowieka. W ten sposób niegodny – wybierając dobro – staje się godny, zaś wybierający zło staje się niegodziwy, zarówno w wyborze, jak i w trwaniu w złu.

Ale przecież można powiedzieć „przepraszam”. Tylko, że to słowo ma sens nie wtedy, kiedy człowiek opowiada co złego zrobił, ale wtedy, kiedy wie w imię czego nie chce robić zła. Inaczej mówiąc, żałuje, bo chce inaczej i wierzy, że się uda. I wreszcie postanawia, to znaczy, że wie po co żałował.

Trzeba dać tylko sobie pomóc i nie wykręcać się niegodnością. Gdyby człowiek naprawdę się topił, czy wobec wyciągniętej ręki postawi pytanie: Czy jestem godny? Może niegodność to częściej po prostu wygoda i obłuda. A pielęgnowana staje się niegodziwością.

Autor

Jarosław Andrzej Sobkowiak

Dyrektor Centrum Komunikacji Społecznej i Cyfrowej UKSW, nauczyciel akademicki, Instytut Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa UKSW, Katedra Teorii, Etyki i Prawa Mediów. Aktualny zakres badań: kognitywistyka komunikacji, etyka i metaetyka dziennikarska, komunikacja religijna. Wcześniejsze badania: hermeneutyka filozoficzna, podmiot w procesie komunikacji, nowy porządek moralny a nowy porządek światowy