Czym jest eutanazja?

Rozważając jakąś ważną kwestię należy najpierw ustalić płaszczyznę dyskusji oraz sprecyzować zakres omawianego zjawiska. Czym jest więc eutanazja? Według definicji zaproponowanej przez Kościół katolicki przez eutanazję rozumie się czynność lub jej zaniechanie, która ze swej natury lub w zamierzeniu działającego powoduje śmierć w celu wyeliminowania wszelkiego cierpienia. Rodzi się zatem pierwszy wniosek: eutanazją jest wszystko, co prowadzi do zakończenia życia ludzkiego oraz to, co jest zaniechaniem działań mających na celu ratowanie życia. Nie można więc mówić o obiektywnym podejściu do problemu tam, gdzie nie ma miejsca na dyskusje o potrzebie opieki paliatywnej. Ta zaś domaga się większego zaangażowania społecznego i musi być pochyleniem się z miłością nad każdym konkretnym życiem.

Zdaniem niektórych zwolenników eutanazji jest ona pozostawieniem człowiekowi cierpiącemu możliwości świadomej decyzji (Maria Szyszkowska). I tu rodzi się problem: czy decyzja (prośba) o podjęcie aktu eutanatycznego jest w rzeczywistości decyzją świadomą? Czy największym wyrazem ludzkiej wolności jest unicestwienie bytu?

Opowiadając się za życiem, Kościół jest oczywiście daleki od sztucznego podtrzymywania życia. Kryterium stanowi rezygnacja z użycia tzw. środków nadzwyczajnych i nieproporcjonalnych. Czy jednak zastępowanie dyskusji o opiece paliatywnej eutanazją jest wyłącznie rezygnacją z dyskusji o środkach nadzwyczajnych? Czy podtrzymanie życia do momentu naturalnej śmierci człowieka jest w istocie czymś nadzwyczajnym, czy też najzwyczajniejszym ludzkim odruchem?

Eutanazja jawi się zatem jako: z jednej strony zwolnienie społeczeństwa z odpowiedzialności za życie innych (prośba o eutanazję jest często inaczej wyrażoną prośbą „poświęć mi więcej czasu”), z drugiej zaś jest tendencją do skrócenia wszelkiego cierpienia, nie tylko fizycznego, gdyż nie rozumie się jego sensu i wartości człowieka, która przewyższa grozę cierpienia. Oznacza to, że prośba o eutanazję nie może być do końca świadoma, gdyż zależy od stosunku zdrowych do faktu cierpienia i rozumienia wartości człowieka w cierpieniu. Prawda o eutanazji jest również pytaniem o miejsce nadziei w życiu człowieka.

Rodzi się zatem pytanie o wpływ społeczeństwa dobrobytu na rozumienie życia i rolę eutanazji. Wydaje się, iż eutanazja jest ukazywana jako wymóg dobrobytu, czyli z definicji dobra-dla-bytu. O jakie jednak dobro mogłoby chodzić, jeśli największym dobrem-dla-bytu miałoby być jego unicestwienie? Ważną kategorią jest zdrowie, jeszcze ważniejszą godność człowieka, wszakże pod jednym warunkiem: muszą one dotyczyć każdego człowieka, a przy założeniu, że jednostkowy byt w imię dobra-dla-bytu można unicestwić, wniosek rodzi się jeden – iż nie o dobro cierpiącego chodzi. O czyje więc dobro chodzi? Eutanazja ma pozory moralności i praworządności, bo przypomina chrześcijańskie rodzenie życia ze śmierci. Trzeba jednak dodać, że w tym przypadku śmierci niewinnych i bezbronnych, a często nieświadomych i odartych z nadziei przez innych. Poza tym nie jest też rodzeniem życia, lecz redukcyjnie rozumianego dobrobytu, który jest daleki od prawdy o ludzkim życiu i umieraniu.

Autor

Jarosław Andrzej Sobkowiak

Dyrektor Centrum Komunikacji Społecznej i Cyfrowej UKSW, nauczyciel akademicki, Instytut Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa UKSW, Katedra Teorii, Etyki i Prawa Mediów. Aktualny zakres badań: kognitywistyka komunikacji, etyka i metaetyka dziennikarska, komunikacja religijna. Wcześniejsze badania: hermeneutyka filozoficzna, podmiot w procesie komunikacji, nowy porządek moralny a nowy porządek światowy