Język za chleb?

Większość z nas zna jakiś język obcy. Nauczenie się tego języka było z reguły wypadkową różnych okoliczności życia. Rzadko stawiamy sobie pytanie, czy nauczyliśmy się tego języka dla chleba czy z pasji. A odpowiedź jest daleko idąca w skutkach. Bo jeśli nowy język nie był powodowany pasją tylko chlebem, to nauczyliśmy się go dla chleba, ale też dla chleba potrafimy o nim zapomnieć i nauczyć się innego.

Podobnie jest z językiem wiary, miłości. Jeśli wierzę dla chleba, to również dla chleba potrafię tę wiarę porzucić. Jeśli kochałem dla innych korzyści niż prawdziwa pasja serca, to dla chleba potrafię o miłości zapomnieć.

Jest tylko jeden problem. Język, który jest mi najbliższy (ojczysty) wyraża mnie. A jeśli wszystkie języki jakie znam są tylko językami chleba?

Spróbujmy dzisiaj określić „nasz” język, który niezależnie od chleba będzie wyrażał nas zawsze. A jeśli tego nie wiem, to czy potrafię wyrazić siebie i to co dla mnie najważniejsze? To jest tylko na pozór pytanie banalne. Od niego zależy w życiu wiele, czasem wszystko.

Autor

Jarosław A. Sobkowiak

Nauczyciel akademicki. Zakres badań: antropologia i aksjologia kultury, etyka, hermeneutyka filozoficzna i teologiczna, moralność w aspekcie "intellectus fidei".