Święta, święta i… powrót kryzysu świadomości

Poświąteczna lektura prasy przyprawia o zawrót głowy. Odpoczęliśmy zaledwie kilka dni a tu już powrót kryzysu, z tym, że w trochę bardziej szczerej formie. Kobieta na bazarze przyznaje, że podniosła ceny, bo trzeba się zabezpieczyć – na wszelki wypadek. Pracodawca pisze uczciwie, że co prawda kryzys nie dotknął jego firmy, ale jest to dobra okazja, by zwolnić trochę pracowników, po to by wygenerować lepszy wynik finansowy i zmniejszyć koszty.

Zastanawiam się, czy z tym kryzysem nie jest trochę tak, jak z kryzysem wiary w Kościele. Miało być gorzej, a we wszystkich parafiach w Polsce odnotowano wzrost uczestniczących w nabożeństwach w czasie świąt. A może mamy do czynienia ze znacznie poważniejszym kryzysem… kryzysem świadomości?

Podobno szare komórki się nie odradzają, ale może zmartwychwstają? I chyba w tej poświątecznej świadomości zmartwychwstania – również szarych komórek – cała nasza nadzieja.