Ułatwienia dostępu

Być światłem

Być światłem. Aby zrozumieć to wezwanie, należy najpierw poczynić jedną uwagę: w Piśmie świętym występują dwa istotne pojęcia: światło i światłość. Światło to nasz punkt wyjścia, dar, fundament naszej tożsamości. To otrzymujemy w sakramentach. Natomiast światłość to sposób widzenia światła. Dla wielu z nas może to być zaskoczeniem, kiedy patrząc na rozgwieżdżone niebo nie zdajemy sobie sprawy, że w kosmosie panuje ciemność. Jest ciemno, ponieważ nie ma atmosfery niezbędnej do tego, by światło świeciło. Żeby światło było dostrzegalne musi mu towarzyszyć światłość. Światłość to konkretne czyny, to one stają się atmosferą, która pozwala widzieć światło. Inaczej jesteśmy próżnią, a w niej panuje ciemność. Taką próżnią może być wiara bez uczynków, ona jest martwa.

Nie o każdą atmosferę chodzi. Dopowiada to drugie czytanie: nie przyszedłem błyszczeć słowem i mądrością. Można czynić atmosferę dla światła z nas samych, naszych słów i naszej mądrości. I wtedy taka atmosfera też nie przysłuży się światłu. Prawdziwą światłością jest moc Boża, moc krzyża Chrystusa.

Tak niech świeci wasze światło, aby ludzie widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca w niebie To one są atmosferą dla światła wiary, one pozwalają innym widzieć Boga, one sprawiają, że światło wiary jest obecne w świecie.

Religia niesie światło. To ona troszczy się o depozyt wiary, Ale by go ujrzeć potrzeba żywej wiary, a kiedy ona jest żywa? Słowo Boże zawarte w Ewangelii ma prawie dwa tysiące lat. To samo słowo, które dawało światło dwadzieścia wieków wcześniej. Ono się nie zmieniło, ale zmieniła się atmosfera postrzegania. Tę atmosferę buduje rozum, próbujący odczytać depozyt niesiony przez religię. To ratio aktualizuje wiarę w danej epoce. Dlatego tak ważny jest dialog religii i nauki, wiary i rozumu.