Każdy przychodzi coś załatwić

(refleksja w III Niedzielę Wielkiego Postu)

Każdy przychodzi coś załatwić. Tak odwiedzamy sklepy, apteki, nawet kościoły. I nie ma się czym gorszyć. Tak przyszła też Samarytanka do studni. W środku dnia, po wodę, by ugasić pragnienie. Ani prorok, ani nawrócenie nie były jej w głowie. 

I nagle sytuacja może się odmienić. To już trzecia niedziela Wielkiego Postu. W ubiegłym roku pożar katedry Notre Dame. W tym roku koronawirus. Triduum Paschalne przed telewizorem. A może też wirtualne spacery majowe. A może ostatni spacer…

Zaplanowana spowiedź, a jej nie ma. Zaplanowane nawrócenie od trzeciej niedzieli, a tu zakaz załatwiania swoich spraw w kościele.

A może Bóg daje nam inną szansę i inny sposób pojmowania łaski i wiary? Z reguły łaskę uprzedzają nasze plany. A może Bóg chce pokazać, że to nie nasza pokuta rodzi łaskę, ale że łaska rodzi prawdziwą pokutę?

A my tak często liczymy na naszą pobożność, na nasze pokuty i posty (nie mylić z postami na fb).

I czasem bunt „starszej pani” przed zamkniętym kościołem przypomina bunt przed drzwiami zamkniętego supermarketu.

Bo przecież przyszła coś załatwić…