Wierzę, więc milczę

Fides quaerens intellectum – wiara szukająca zrozumienia. Wiara aktywna, wychodząca poza schematy. Wierzę, czyli nie jestem bierny, obojętny. Ale czy ja wtedy wierzę w Boga czy w siebie?

A może wierzyć oznacza milczeć, bo tylko w milczeniu można usłyszeć. Najpierw swoje lęki i obawy, potem Boga. Ile razy w życiu jest tak, że im lepiej, tym gorzej. Im bliżej Boga, tym więcej krzyża, porażek, nieudanych spraw. Może dlatego wolimy do Boga mówić i próbujemy po swojemu porządkować nasz świat.

Sacrum silentium – święte milczenie, stara, dobra praktyka zakonna. Nie chodziło w niej o to, by nie obudzić cierpiącego na bezsenność brata, ale o usłyszenie Boga. Doceńmy w Adwencie chwile ciszy i milczenia, a doświadczymy tego, że Bóg potrafi mówić i to nie poprzez nakręcenie naszych myśli, ale realnie. Trzeba tylko milczeć, by usłyszeć. Trudne, ale warto!

Wierzę, więc milczę (2)

Milczenie poprzedza słowo i przychodzi również po nim, gdy już wszystko zostało powiedziane. Jest trudnym sposobem bycia z kimś. Trudnym, bo w milczeniu traci się kontrolę nad drugą stroną. Wtedy już nie wiadomo, czy ja jestem bardziej z kimś, czy też ktoś jest bardziej ze mną.

Milczenie jest trudnym sposobem bycia, zdarza się, że nie ma go w ogóle. Pytamy o to, czy mamy czas z sobą porozmawiać. A czy mamy czas razem pomilczeć?

Milczenie nie ma jednak nic wspólnego z niemyśleniem czy niemówieniem. Jest rozważaniem. W perspektywie religijnej nazywano je modlitwą myślną – rozmyślaniem. Dzisiaj już nikt nie pyta o czas na rozmyślanie. Nawet w zakonach. Pyta się o „modlitwy”, czyli o „bycie” w kaplicy. Rozmyślanie staje się sprawą prywatną i – konsekwentnie –  wspólne staje się puste.

Tymczasem rozważanie jest myśleniem o tym, czego nie umie się jeszcze powiedzieć. Dopiero z niego rodzą się słowa i czyny.