Dokąd zmierzamy? To jest właśnie to „quo tendimus”? Na pozór wydaje się czymś oczywistym. Mamy kierunek, nic nas nie rozprasza. Jednak czasem jest w życiu tak, że coś ma nas pobudzać do radości i jednocześnie jest ciężkie. Czy to się da pogodzić? Kiedy mówimy o rzeczach ciężkich i lekkich nie chodzi wyłącznie o wagę, nie chodzi też o przyjemność. Jesteśmy w stanie zrobić rzeczy ciężkie dla kogoś kogo się kocha – i nie ciążą, ale też wiemy jak potrafią ciążyć rzeczy lekkie, ale robione bez przekonania, pod przymusem. Kiedy myślimy o tym w perspektywie wiary, warto postawić sobie pytanie, czy ona jest dla mnie lekka czy ciężka i dlaczego?
Jarzmo i ujarzmić. Jarzmo kojarzy się z bydłem, a ujarzmianie z niewolnictwem (jarzmo niewoli). Ale przecież jarzmo to również próba zebrania się w sobie, ukierunkowania. Każdy z nas miał okazję w życiu widzieć nie ujarzmiony intelekt, nie ujarzmioną wolę, nie ujarzmione ciało i popędy. Nawet Z. Freud, patron zasady przyjemności, dopełnił ją jednak zasadą rzeczywistości, bo przecież czasem trzeba zrezygnować, poczekać, wziąć pod uwagę kontekst, fakt, że człowiek nie jest na świecie sam.
Trzeba więc być mądrym i roztropnym. Ale można nim być dla pozoru. Czasem człowiek daje się skusić na misję. Dzieci samopas, bo jest dyrektorem szkoły, modlitwa zachwaszczona, bo uczy jej innych, dom przypominający hotel robotniczy, bo cały dzień sprzedaje się fałszywy wizerunek pozoranta. Jest taka opowieść o rabinie, którego diabeł próbował skusić. Chciał na cielesność, ale rabin miał piękną i młodą żonę. Chciał na lenistwo, ale rabin był człowiekiem ascezy. W końcu podsunął mu myśl, że swoje życie ma poświęcić misji. Do rabina czytającego Torę rzekł: „Zamknij księgę, zbieraj datki”! Tak można się nabrać na misję i zaniedbać to co naprawdę ważne. Wejść na drogę potępienia z dobrych uczynków.
Prostaczek. Skoro tyle grozi mądremu, to może lepiej być prostaczkiem. Tylko, że prostaczek to nie prostak, to nie jest ktoś przygaszony z zaniżoną samooceną. Tacy ludzie często modlą się z diabłem swoją „modlitwą krzywdy”. Niby w punkcie wyjścia mają rację, bo ktoś ich skrzywdził, czegoś im nie dał. Tylko, że całą pracę nad sobą przerzucili na zmianę innych. I tak zaczęli modlić się z diabłem o nawrócenie innych.
Quo tendimus? Dobre pytanie zarówno dla mądrych i roztropnych, jak i prostaczków.
