Cel uświęca środki?

Znamy piękne frazy o roli celu w życiu: Cokolwiek czynisz, zważaj na cel! – Nie mylić celu ze środkami – W życiu trzeba mieć cel. Jest jeszcze jedno powiedzenie: Cel uświęca środki. Niewątpliwie cel może uświęcać, ale czy środki?

Weźmy na przykład wiarę. Może być ona celem. A właściwie nie tyle ona, co jej przedmiot. Ale czy środki do tego celu, z samego faktu, że mają na względzie cel, uświęcają? Czy jadąc na nabożeństwo i łamiąc przepisy, uświęcam tym samym łamanie przepisów?

Celem jest wiara, której przedmiotem dla chrześcijan jest Bóg. Środkiem może być nasze świadectwo. Ale czy ono jest uświęcone z samego faktu, że ma mówić o Bogu?

Ewangelia na dzisiejszą niedzielę przywołuje znane nam pytanie: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? – cel wiary. A skoro do celu prowadzą środki, to za kogo mogą Go uważać na podstawie naszego świadectwa? W tym właśnie widać zależność pomiędzy pytaniem o Boga a naszym życiem. Nie zawsze nasze świadectwo jest uświęcone przez cel. Czasami przeciwnie, sprawia, że najświętszy cel z powodu naszego świadectwa traci blask.

Mamy takie miejsce w życiu, gdzie opis naszego świadectwa jest najprawdziwszy – spowiedź. W tej chwili prawdy o sobie tylko my możemy porównać deklaracje słowne wypowiadane na zewnątrz z martwymi uczynkami. To prawda, że wiara bez uczynków jest martwa. Ale jaka jest wiara z martwych uczynków?

Może więc zgódźmy się ponownie na tezę, że cel nie uświęca środków. Cel może uświęcić nas, ale też nie w sposób automatyczny, ale w świadomy i wolny. I dopiero świadomie i w sposób wolny uświęcony podmiot jest w stanie wykonywać uczynki uświęcone celem.

Niestety w życiu częściej wolimy uświęcać nasze uczynki niż siebie. W imię tak zwanej dobrej zmiany.