Ułatwienia dostępu

Nie akceptuję innych, kiedy boję się siebie

Boję się siebie. Niewiele osób jest w stanie się do tego przyznać. Kiedy mam problemy alkoholowe, boję się miejsc, gdzie jest alkohol. Kiedy jestem niestały w uczuciach, boję się sytuacji, kiedy mogę zostać poddany próbie. Kiedy chwieje się moja wiara, boję się tych, którzy wierzą inaczej. Najczęściej nie boimy się innych, lecz siebie.

Boję się innych. Najpierw dlatego, że są inni, potem dlatego, że uderzają w naszą niepewność, ponieważ nie podzielają naszych pewników. Lubimy układy zerojedynkowe, tylko że nasz mózg jest zbudowany zupełnie inaczej. On zakłada prawdopodobieństwo. Boimy się też o innych, gdyż – jak mówimy – boimy się o wiarę. Ale warto dopowiedzieć: Boimy się o to, że inni nie uwierzą, czy o to, że my stracimy naszą wiarę? Kiedy się boimy paraliżuje nas to co na zewnątrz, jakby wszystko musiało dotknąć nas.

Bronię się przed lękiem. Generalnie są dwa sposoby obrony przed innymi – fundamentalizm i przesadna otwartość. Pierwszy polega na tym, że nie rozmawiam z innymi, nie słucham, nie ulegam. Wszelkie formy wejścia w dialog z innymi odbieram jako zdradę. I druga forma – przesadna otwartość. Ona przypomina trochę chorobę, która sprawia, że człowiek nie zatrzymuje treści pokarmowych. Jest otwarty na wszystko, tylko nie skorzysta, ponieważ niczego nie zatrzyma w sobie. Akceptuje wszystko i ostatecznie nie przejmuje się niczym.

Jak sobie pomóc, by się nie bać? Niektórzy zbierają argumenty na istnienie chrześcijaństwa, jak św. Tomasz z Akwinu próbował zbierać argumenty na obronę Boga: argument z ruchu, z przyczynowości, z przypadkowości, z doskonałości i z celowości. Podobnie próbuje się zbierać argumenty na niezbite istnienie chrześcijan: ze statystyk, z nabożeństw, ze stowarzyszeń i ruchów, z partii politycznych inspirowanych chrześcijaństwem oraz z kultury chrześcijańskiej.

Lęk człowieka bez właściwości. Człowiek bez tożsamości boi się zawsze i wszystkich. Z lęku jest w stanie oddać swoją wolność, jest w stanie przyjąć, że zmiany to zło, idealizuje przeszłość – tylko tam było dobrze i bezpiecznie, instrumentalizuje wiarę, przecież ona musi inspirować politykę i wreszcie człowiek wchłania poglądy innych, przykleja się do nich, by być bezpiecznym. Nie bójmy się ludzi, bójmy się tego, co naprawdę może nam zagrodzić i bójmy się siebie, skoro nic nie chcemy z tym zrobić.