Typy kariery

Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi.

Niektórzy mogą od razu stwierdzić, że to kryterium redukcjonistyczne, wyłącznie dla wierzących. Ale czy tylko o to chodzi? Można przecież powiedzieć inaczej: Bardziej trzeba opowiadać się za prawdą niż za konformizmem, bardziej opowiadać się za jednoznacznością niż za hipokryzją… Brak odwagi to nie epizod w życiu, to cecha charakteru.

Nie rozumie się tego, czego się nie kocha. Kiedy człowiek uczy się czegoś trudnego, często podsumowuje to stwierdzeniem: Nie mam do tego serca! Bo nie można nauczyć się czegoś i czegoś zrozumieć, jeśli się tego nie kocha. A kiedy się nie kocha, wtedy nie znajdzie się odwagi, by się za tym opowiedzieć. A kiedy się za tym nie opowie, w końcu się to zdradzi i porzuci.

Mamy różne ideały. Przywołajmy jeden: Romeo i Julia. Czy pociąga mnie dlatego, że się nie zdarzy? Tak może pociągać prawda, wzniosłe ideały i szczytne wartości. Pociągają, bo się nie zdarzą. A nie zdarzą się dlatego, że zabraknie odwagi.

Różne są typy kariery… Bo to nie kwestia przypadku, ale charakteru.

Miłosierdzie jako utopia

Odsłona I: miłosierdzie a pokój

Przyzwyczajono nas do myślenia o pokoju jako braku wojny. Natomiast pokój rodzi się bardziej z jakości relacji. Spieramy się o utopie, każde pokolenie ma własne, i w tym wymiarze nie pogodzimy się nigdy. Zamiast spierać się o utopie, lepiej spierać się o rzeczywistość. By się jednak o nią spierać, trzeba do niej powrócić.

Odsłona II: miłosierdzie a rzeczywistość

Odrywa się od rzeczywistości ktoś, kto w niej nie trwa. Trwać w rzeczywistości, to mieć relację do Absolutu jako punktu odniesienia, mieć relację do drugiego człowieka (rozmawiać „z”, a nie tylko „o”), mieć relację do samego siebie – być w prawdzie o sobie (nawet jeśli brudny i brzydki nie lubi lustra).

Odsłona III: miłosierdzie a nieskończoność

Nieskończoność w fizyce ukazuje, że rzeczywistość nie jest nieskończona. Pytanie o nieskończoność nie może więc być sposobem ucieczki od rozumienia i przeżywania skończonej rzeczywistości. A miłosierdzie? Podstawowa para pojęć to miłosierdzie i sprawiedliwość. W świecie musimy żyć tak, jakby nieskończoności nie było, wiedząc, że jest. W wymiarze moralnym i religijnym musimy żyć tak, jakby istniała wyłącznie sprawiedliwość, wiedząc, że jest miłosierdzie.

Podsumowanie:

Istnieje zapewne teoria, która w prosty sposób wytłumaczy kiedyś związek miłosierdzia i sprawiedliwości, ale to perspektywa nieskończona. Dla nas pewniejsze jest przyjęcie, że nasza rzeczywistość opiera się na sprawiedliwości, a kiedyś zrozumiemy, że jak nieskończoność nie jest prostym zaprzeczeniem skończoności, lecz jej źródłem, tak miłosierdzie nie jest zaprzeczeniem sprawiedliwości, lecz sprawiedliwością miłosierną, której ludzki i czasowy wycinek mamy szansę poznać i realizować.

Postscriptum:

W tekście popełniono błąd metodologiczny w odniesieniu do wiary. Klucz do znalezienia błędu (J 20, 19-31).

Zmartwychwstanie – dzień później

Grób jest jak pewność. Nigdy nie mamy podobnej pewności w odniesieniu do człowieka żywego. Z grobem jest inaczej. Kiedykolwiek pójdziemy zanieść kwiaty, wejdziemy na cmentarz bez zapowiedzi – on tam jest. W sposób pewny i martwy.

To żywi kojarzą się z nadzieją, ale i z niepewnością. Niepewnością tego, co zrobią, gdzie ich spotkamy albo gdzie ich już nie znajdziemy. (Nie)pewna cena nadziei i życia.

Jasny schemat śmierci i niepewność życia. Nierozłączna para. Tak jest i tak już pozostanie. Życie zabiera pewność, ale daje nadzieję. Ona wychodzi z grobu pewności i wchodzi w świat niepewności żywych ludzi. A przy grobie pozostanie informacja: „Nie ma jej tu”.

Gdzie więc jest? Gdzie jest On, gdzie jest nadzieja? A może lepiej zapytać, gdzie Go na pewno nie ma, gdzie nie ma nadziei? W grobie. Poza nim, nadzieja może być wszędzie, tak jak wszędzie może być On.

Częściej jednak wybieramy pewność. Grobową pewność. Bo przynajmniej o niej możemy powiedzieć: „tu”. Bo przecież tak bardzo nie lubimy tajemnic…