Konstytucja UE

Wreszcie mamy konstytucję. Wydawać by się mogło, że nierealne stało się faktem. Czy rzeczywiście jest się czym cieszyć? Większość obywateli Polski – dodajmy nie Unii, gdyż obywatelstwo unijne jest bardzo dyskusyjnym terminem – nie rozumie systemu głosowań, nie do końca też wie, czy to dobre czy złe rozwiązanie. Rozumie natomiast znacznie lepiej problematykę dziedzictwa i chrześcijańskich korzeni Europy (o problemie rozumienia dziedzictwa pisałem w artykule Deklaracja moralności europejskiej…, zob. Wybór publikacji na stronie).

Czy to dobrze czy źle, że problematyka wartości i dziedzictwa nie znalazła swojego miejsca w preambule tak ważnego aktu? Dobrze, ponieważ nie wprowadza się swoistej schizofrenii pojęciowej, jakiej przykład można było znaleźć w holenderskiej ustawie o eutanazji (My Beatrix, z woli Bożej królowa Niderlandów… – z preambuły ustawy). Źle, ponieważ preambuła nie może wyrażać wyłącznie pewnych trendów. Gdyby bowiem iść tym tokiem myślenia, to w przyszłości dla członkostwa Turcji należałoby zapomnieć o Konwencjach, do których obecna konstytucja się odwołuje.

Czym zatem jest nowa konstytucja UE? Dokumentem, który ma łączyć w imię pamięci, czy dzielić w imię zapomnienia? Ile jeszcze trzeba będzie wymazać z pamięci, by zachować jedność i czy taka jedność oparta na standardach minimalnych będzie miała jeszcze jakikolwiek sens?

Autor

Jarosław Andrzej Sobkowiak

Dyrektor Centrum Komunikacji Społecznej i Cyfrowej UKSW, nauczyciel akademicki, Instytut Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa UKSW, Katedra Teorii, Etyki i Prawa Mediów. Aktualny zakres badań: kognitywistyka komunikacji, etyka i metaetyka dziennikarska, komunikacja religijna. Wcześniejsze badania: hermeneutyka filozoficzna, podmiot w procesie komunikacji, nowy porządek moralny a nowy porządek światowy