Józef vs. Achaz

Król Achaz nie musiał być przegrany w oczach Boga. Szansa jaką otrzymał była na miarę wielkich postaci w historii zbawienia. Był królem judzkim, który swoją próbę wiary otrzymał w czasie najazdu asyryjskiego. Nie musiał pozostać w swoich planach sam. Otrzymał proroctwo za pośrednictwem Izajasza, że Bóg da mu znak: „Oto dziewica pocznie i porodzi Syna, którego nazwą Emmanuel”. Wybrał jednak ludzkie rozwiązanie, które poprowadziło go najpierw do zbezczeszczenia świątyni, a następnie do sprzedania sprzętów świątynnych na okup dla Asyrii. I tak kończy się jego wielka/mała ludzka historia.

Wiele wieków później Józef staje przed podobnym wyzwaniem. Ma ludzkie plany na życie. Jest już po zaślubinach z Maryją, wpierw nim zamieszkali razem. I właśnie w ten czas „pomiędzy” Bóg przychodzi ze swoimi planami. Okazuje się, że Maryja jest brzemienna. Postawa Józefa nie oznacza braku zaufania do Maryi, nie oznacza też lęku. Po prostu nie rozumie, a jako człowiek prawy postanawia uratować Maryję. Kobieta brzemienna, wpierw nim zamieszkała razem z wybrańcem, była według Prawa skazana na ukamienowanie. Józef pragnie wziąć winę na siebie i oddalić Maryję. Oddalona miałaby przynajmniej tyle, że ocaliłaby życie, a nawet jako ofiara porzucenia mogłaby liczyć na współczucie ludzi. Taki był ludzki plan Józefa na ocalenie Maryi.

I właśnie w tym momencie przychodzi anioł z obietnicą równą tej, jaką otrzymał król Achaz. „Oto dziewica pocznie i porodzi Syna, którego nazwą Emmanuel”. Józef, w przeciwieństwie do Achaza, porzuca swoje plany i przyjmuje plan Boga. Ojcowie Kościoła porównują to do próby Abrahama. Ma poświęcić swoje przyszłe potomstwo, jak Abraham miał poświęcić Izaaka. Jednak Józef otrzymuje większą nagrodę. Co prawda Abraham zachował potomka, Józef jednak otrzymuje dar szczególny. Nie może być ojcem Jezusa, gdyż Jezus ma już Ojca, jednak otrzymuje przywilej sprawowania ojcowskiej opieki… nad Synem Boga.

A moje próby wiary? Też mam na nie ludzki sposób rozwiązania: na chorobę, samotność, bezpłodność. I wtedy staję przed wyborem mój czy Boży plan? Często w imię ludzkiej przezorności mamy plan B, sprzedaży wszystkiego dla uratowania siebie. Tylko, że to ciągle nasz plan. A może ta niedziela chce nas nauczyć, jak ważny jest plan B w naszych zagrożonych ludzkich planach. Jest tylko jeden warunek: plan B musi oznaczać plan Boga.

Autor

Jarosław Andrzej Sobkowiak

dyrektor Centrum Komunikacji Społecznej i Cyfrowej, nauczyciel akademicki - antropologia komunikacji, kognitywistyka komunikacji, etyka mediów, sztuczna inteligencja - implikacje etyczne