Czy „dobro-byt” może być zły?

Znamy dobrze przypowieść o bogaczu i Łazarzu. I właśnie dlatego, że znamy ją dobrze, nie rozpocznę od jej streszczania. Opowiem o dwóch pogrzebach, na których byłem w ostatnich tygodniach. Jeden Profesora, Filozofa. Genialny umysł, rzesza uczniów, dobrych filozofów i dobrych ludzi. Profesor znany z tego, że oprócz bycia wielkim tomistą uważał, iż szczytem filozofii jest mistyka. Miał piękny pogrzeb, wychodziło się z liturgii, jak z doświadczenia pierwszych promieni wiosennego słońca po długiej zimie. I drugi pogrzeb, bogacza. Człowieka, który nie miał czasu na trudne pytania. Atmosfera była zgoła odmienna. Wyczuwało się w powietrzu pytania osób biorących udział w ceremonii: Co będzie z nim? Co będzie z nami?

Dwa życiorysy – bogacz i Łazarz. Jeden nie myśli o śmierci, dla drugiego tylko śmierć jest wybawieniem. I przychodzi śmierć jako kryterium oceny życia. To nie sądu Boga boimy się najbardziej, ale siebie, tego, że przyjdzie taki moment, kiedy na sądzie trzeba będzie napisać apologię swojego życia. Czy będzie przekonująca?

Skoro bogactwo przekreśliło człowieka, to może budować na wyrzeczeniach? Problem w tym, że wyrzeczenia i bieda nie zbliżają ludzi do siebie. Każdy kto miał doświadczenie, czym jest bezdomność, wie o czym piszę. Przyjmowanie jest o wiele trudniejsze. Jest taka stara anegdota, jak Bóg przychodzi do człowieka z propozycją: Proś o co chcesz, a dam ci. Stawia tylko jeden warunek – brat otrzyma podwójnie. Człowiek zastanawia się i mówi do Boga: Wyłup mi oko! I druga opowieść. W jednym z wielkich klasztorów młody mnich głosi konferencję o wyrzeczeniach. W czasie konferencji w powietrzu czuje się dziwną samotność głoszącego. Po konferencji stary zakonnik chwyta go za rękę, nie wiedząc, że to on, z powodu słabego wzroku. Trzymając jego rękę zadaje mu pytanie: Dała ojcu coś ta konferencja? – bo mi nic. Mnich opowiadający to zdarzenie po wielu latach, miał ciągle w pamięci te mądre słowa starego zakonnika. Wyrzeczenia nie zbliżają ludzi do siebie.

Jak więc mądrze żyć. Jest takie piękne słowo „dobro-byt”, ono nie może być złe, bo mówi o dobru dla bytu, dla człowieka. Jak więc dobrobyt staje się przekleństwem? Kiedy nie jest poprzedzony błogosławieństwem. Jeśli zaś towarzyszy mu błogosławieństwo. wtedy człowiek rozumie, że wszystko co ma, w istocie otrzymał – jako zdrowie, mądrość, zapobiegliwość, pracowitość. Dobrobyt jest dobry, pod warunkiem, że z dobra pochodzi i dobro buduje.

Celem dzisiejszej niedzieli nie jest straszenie śmiercią. Przeciwnie. Chce nas ona nauczyć życia, by nie musiało się na nas sprawdzić stare powiedzenie, że ludzie mądrzeją z wiekiem, a najczęściej jest to wieko trumny.

Autor

Jarosław Andrzej Sobkowiak

Dyrektor Centrum Komunikacji Społecznej i Cyfrowej UKSW, nauczyciel akademicki, Instytut Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa UKSW, Katedra Teorii, Etyki i Prawa Mediów. Aktualny zakres badań: kognitywistyka komunikacji, etyka i metaetyka dziennikarska, komunikacja religijna. Wcześniejsze badania: hermeneutyka filozoficzna, podmiot w procesie komunikacji, nowy porządek moralny a nowy porządek światowy