Krzyż. 14 września każdego roku obchodzimy w Kościele katolickim Święto Podwyższenia Krzyża. Nie ma w tym nic zaskakującego, ponieważ Krzyż Chrystusa jest ważnym symbolem wiary. Krzyż, który niepokoi, który pomaga i dźwiga człowieka, krzyż, który daje do myślenia. W krzyżu nauka – śpiewamy w jednej z pieśni kościelnych. Dzisiaj warto sobie postawić pytanie, jaka nauka płynie z krzyża. Przede wszystkim krzyż kojarzy się z cierpieniem, a cierpienie – dla człowieka wierzącego – nie jest przekleństwem. Jest nauką cierpliwości, ponieważ cierpieć, oznacza kochać czekając, aż ktoś zrozumie sens cierpienia jako oczekiwania na przemianę. Czasem jednak człowiek cierpiąc traci cierpliwość, a kiedy ją traci, zaczyna podejrzewać, że ten, który cierpienie dopuszcza nie jest dobry. Człowiek w cierpieniu czasem przestaje wierzyć, ale czy Bóg cierpiąc, nie ma prawa przestać wierzyć człowiekowi? Nie chcę cierpieć, bo nie chcę czekać na owoce miłości. Ale czy daję drugiemu takie samo prawo, że kiedy z mojego powodu cierpi, nie mogąc doczekać się miłości, wtedy może przestać mi wierzyć? Czy prawo odejścia w imię cierpienia daję również drugiemu, który cierpi z mojego powodu?
Drzewo a drewno. Różnica jest dość oczywista. Drzewo kojarzy się z życiem, tylko drzewo żyje, drewno staje się już tylko użyteczne. Stawiając to samo pytanie w kontekście Krzyża, można zapytać, czy jest on drzewem życia czy tylko drewnem? Ta właśnie intuicja doprowadziła wierzących do umieszczenia na krzyżu postaci Chrystusa. Oczywiście można powiedzieć, że i pusty krzyż ma sens, bo ostatecznie Chrystus zmartwychwstał. Czy jednak dla człowieka coraz mniej obeznanego z wiarą pusty krzyż coś mówi czy tylko pozostaje pustym krzyżem, czyli drewnem pobożnie czczonym w kościele? Czy ktoś, kto nie wierzy, dostrzeże na pustym krzyżu miłość Boga?
Czego pragnę, kogo szukam? Można to pytanie jeszcze rozbudować: Jaki związek zachodzi pomiędzy tym, czego pragnę, a tym kogo szukam? Czy ten, którego szukam w wierze, spełnia moje codzienne pragnienia? Albo jeszcze inaczej: Czy moje pragnienia prowadzą do poszukiwań w wierze, czy wyczerpują się na tym, co dostępne w codzienności? Jeśli zaczynam pragnąć czegoś, czego spełnienia nie szukam w wierze, wtedy wiara przestaje być miejscem pragnień, a krzyż z drzewa życia staje się drewnem.
Podwyższenie Krzyża Świętego. A jednak święto zostaje, by nas czegoś uczyć. Z pewnością nie oznacza robienia większych krzyży czy umieszczania ich wyżej. Wywyższyć krzyż, to wywyższyć sens, przejść od rozumienia jego sensu jako drewna do nowego sensu – drzewa życia. Krzyż jest potrzebny ze względu na wszechobecne zło. W odniesieniu do niego mamy dwa wyjścia: próbować zło bagatelizować i łatwo usprawiedliwiać albo przypisywać je innym. Krzyż pokazuje realność zła. Realność do końca, czyli do śmierci. Ten sam krzyż wyznacza jednocześnie granice złu. Dzięki niemu zło jest co prawda wszechobecne, ale nie jest już wszechmocne.
Podziękujmy za krzyż. Najpierw za prosty symbol drewna – bo życie jest twarde i ciężkie jak krzyż. Potem dostrzeżmy na krzyżu Chrystusa – to z kolei pokazuje, że krzyż to coś więcej niż cierpienie. I dopiero wtedy nabiera on nowego sensu, z drewna staje się drzewem życia, które pozwala uwierzyć, że ukąszony przez zło, znajdzie w nim naukę i zdrowie. Krzyż na nowo staje się symbolem, który daje do myślenia.
