Ułatwienia dostępu

Pasterz vs. duszpasterz – subtelna różnica

Pasterz vs. duszpasterz. W niedzielę Dobrego Pasterza warto sobie uświadomić, że tytuł pisany wielkimi literami należy się tylko Jezusowi Chrystusowi. Oczywiście papież, biskupi, kapłani na mocy święceń kapłańskich są pasterzami w Kościele. Jest jednak subtelna różnica pomiędzy Chrystusem Pasterzem a kapłanem-pasterzem. I nie chodzi tylko o to, że Chrystus jest święty, tylko o to, że nie jest to świętość moralna, czyli ocena postępowania, ani cecha charakteru. Chrystus jest Święty, bo sam jest świętością. Natomiast każdy inny pasterz dąży do świętości, to znaczy próbuje się upodobnić do ideału pasterza.

Wizerunek pasterza. Dzisiaj niestety budowaniem wizerunku księdza coraz mniej zajmują się osoby odpowiedzialne za formację i ojcowie duchowni, a coraz częściej w ich miejsce wchodzą specjaliści od budowania wizerunku. Uczą stawiać sobie pytania typu: jak jestem postrzegany a jak bym chciał być postrzegany? I zamiast zastanowić się co we mnie jest nie tak, kładzie się akcent na to jak osiągnąć wizerunek pożądany. Inaczej mówiąc, nie chodzi o to, by być świętym, lecz by na świętego wyglądać.

Prawdziwe budowanie wizerunku pasterza. Tymczasem w punkcie wyjścia nie jest najważniejsze kim chcę być, ale kim jestem w danym momencie. Nie jest najważniejszy mój wizerunek u ludzi, ale u Boga. W takim budowaniu wizerunku też jest miejsce na zmianę strategii, by wizerunek polepszyć, ale w prawdziwym budowaniu wizerunku pasterza taką zmianę strategii nazywa się w Kościele nawróceniem. Osiąga się w ten sposób spójność wewnętrzną, a język staje się językiem prawdy i zaufania Bogu i człowiekowi.

Wspólnota lustrem wiarygodności. Chodzi jednak o właściwie pojętą wspólnotę. Nie chodzi o „sukces duszpasterski”, tylko o prawdziwą jakość wspólnoty. Tę zaś mierzy się zdolnością do dziękczynienia (pasterz nauczył życia jako daru), umiłowaniem komunii, czyli wejściem w żywą relację z Bogiem i Kościołem, potrzebą adoracji, czyli zdolności zachwytu i wreszcie pragnieniem misji, czyli świadomością, że wszystko co się otrzymuje jest dane nie dla siebie, lecz dla wspólnoty. Jest też jasny fundament takiej misji: głoszenie Słowa. Nie chodzi o jakiekolwiek pobożne przepowiadanie, ale o głoszenie Słowa Wcielonego czyli Jezusa Chrystusa.

Przywództwo charyzmatyczne. W niedzielę Dobrego Pasterza warto jeszcze uświadomić sobie, że wspólnota potrzebuje przywództwa, ale charyzmatycznego. Oznacza to, że wszystkie cechy duszpasterza nie są do podziwiania, lecz do budowania wspólnoty. Pierwszą z tych cech jest zdolność uczenia jedności. Droga charyzmatycznego przywódcy wygląda w ten sposób, że on idzie za Chrystusem, a za nim podążają wierni. Jeśli rozumie się zdanie, że Chrystus nie jest podzielony, to automatycznie, gdy zauważa się podzielony Kościół, wniosek nasuwa się sam: Jeśli Kościół jest podzielony, to wierni poszli za takim duszpasterzem, który poszedł własną drogą a nie za Chrystusem. Ten wniosek uczy również tego, że nie ma wielości dróg, wśród których część można sobie wyobrazić bez Chrystusa. Przeciwnie, może być wiele dróg odzwierciedlających tempo poszukiwań poszczególnych osób, głębię rozumienia przez nich tajemnicy, ale ostatecznie na każdej z tych dróg musi pojawić się Chrystus, inaczej droga nie prowadzi co celu. Właśnie dlatego potrzebujemy Dobrego Pasterza i tych, którzy z powołania pójścia za Nim potrafią skorzystać.

Niedziela Dobrego (nowego) Pasterza

Niedziela Dobrego Pasterza. W ubiegłą niedzielę postawiłem pytanie, czy będziemy mieć już nowego papieża czy Bóg trochę nas potrzyma w niepewności, by pobudzić świadomość, że Pasterz jest jeden. Mamy już papieża Leona XIV i mamy niezmiennie Pasterza, Jezusa Chrystusa. Co zatem powiedzieć i co usłyszeć w tę niedzielę?

Co widzi papież? W pierwszej homilii papież Leon XIV nawiązał do pytania, jakie Jezus postawił uczniom: ”Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego”? I wskazał na dwa kręgi odpowiedzi. Pierwsza to odpowiedź świata, symbolizowana wielkością władzy Cezarei Filipowej. Władzy i tego wszystkiego, co z władzą się wiąże. Takie miasto nie potrzebuje Mesjasza, jest samowystarczalne. Drugi krąg odpowiedzi, to zwykli ludzie, zachwyceni nową nauką z mocą, ale zachwyceni do czasu, dopóki to nie kosztuje. Papież podsumowuje, że również w tym drugim kręgu, pozornie wierzących, można zauważyć faktyczny ateizm.

Taki jest świat, w którym ma być obecny Kościół. Jakiego więc Kościoła i pasterza potrzebuje świat? W tym miejscu Leon XIV nawiązuje do św. Ignacego z Antiochii, przypominając, że ten, kto w Kościele sprawuje władzę musi zniknąć, by widoczny był Chrystus. Przypomniał także papież, że Kościół dzisiaj nie potrzebuje specjalistów od marketingu religijnego, żądnych władzy i pieniędzy, ale potrzebuje tych, którzy będą głosić Chrystusa i prowadzić do sakramentów.

Jaki będzie nowy pontyfikat? Od mojego poprzedniego tekstu, w którym to pytanie padło, papież sam odpowiedział, dlaczego wybrał to imię. Wskazał na encyklikę „Rerum novarum” Leona XIII, w której papież w kontekście rewolucji przemysłowej bronił godności człowieka, sprawiedliwości i pracy. Dzisiaj tą nową formą rewolucji przemysłowej jest rozwój sztucznej inteligencji. Nie zabraknie też zapewne wątków wspomnianych w poprzednim felietonie. Do tego dochodzą punkty przywołane z nauczania Soboru Watykańskiego II: kolegialność i synodalność, prymat Chrystusa w głoszeniu, pobożność prosta i szczera oraz otwartość na wykluczonych i porzuconych.

Co zatem oznacza paść owce dzisiaj? Przede wszystkim wiązać je z Bogiem. Prowadzić od łaski do łaski (por. Prolog Ewangelii Jana), aby wszyscy mogli otrzymać „łaskę po łasce”, która w wierze oznacza światło na kolejne kroki na drodze wiary. Prowadzić od łaski do łaski przez sakramenty, które w sposób realny wiążą z Bogiem. Pasterz jest więc w życiu człowieka po to, by zaistniały sakramenty. Nie otrzyma się ich bez pośrednictwa Kościoła i kapłana. Nie potrzebujemy kapłanów dlatego, że wiedzą lepiej i że są świętsi od wiernych. Potrzebujemy, bo mają godność kapłańską, godność sakramentalnego wiązania i rozwiązywania. Ta godność to dużo więcej niż to, za co ich podziwiamy. Ta godność to dużo więcej niż to, za co ich oskarżamy.

Godność. Tej godności kapłaństwa, wiary, człowieka, pracy będzie z pewnością bronił papież Leon XIV. Nie będzie to – oczekiwana przez niektórych – płytka otwartość na świat, nie będą to umizgi do „białych domów i pałaców Cezarei Filipowej”. Będzie to twarda logika wiary, w której liczy się Chrystus, zdrowa nauka – często wbrew prądom świata, i zwykły człowiek.