Odsłony Bożego Miłosierdzia – trwanie. Pismo Święte mówi o tym, że uczniowie trwali jednomyślnie na modlitwie. Trwanie jest bardzo ważnym elementem wiary Kościoła. Wystarczy wspomnieć niezbyt odległe wydarzenie kanonizacji papieży Jana XXIII i Jana Pawła II w 2014 roku. Było to w Niedzielę Miłosierdzia. Pierwszy otworzył Kościół na świat, chociażby poprzez piękny soborowy dokument „Gaudium et spes”, drugi kontynuował to otwarcie ustanawiając święto Miłosierdzia Bożego, sam umierając w wigilię Bożego Miłosierdzia.
Trwanie to żywa relacja. Dopiero żywa relacja rodzi prawdziwy pokój, który nie jest brakiem zagrożeń, ale niezachwianą relacją pomimo zagrożeń. Św. Jan Chryzostom mówił o dwóch wymiarach pokoju – pokoju płynącego z jedności z Bogiem w Eucharystii oraz jedności z człowiekiem w geście miłosierdzia. Błogosławieństwa stają się w ten sposób drugim miejscem relacji rodzących pokój.
Relacja to pokój. Pokój relacji, które trzeba budować i nieustannie podtrzymywać. Można mówić o dwóch typach relacji – relacji jaka zachodzi pomiędzy człowiekiem a światem rzeczy oraz o relacji jaka występuje pomiędzy ludźmi. Kiedy odniesiemy to do relacji w wierze, należy od razu dopowiedzieć, że relacja wiary to nie odniesienie do budynku, nabożeństwa, rytu, relacja wiary to odniesienie do osoby. Najwyższym wyrazem tego pokoju jest Duch Święty, który jednoczy w relacji.
Kapłan w niedzielę miłosierdzia. Jest on widzialnym znakiem przywracania relacji. W ten sposób staje się ona warunkiem miłosierdzia. Wystarczy przypomnieć słowa rozgrzeszenia: „Bóg Ojciec miłosierdzia, który pojednał świat ze sobą przez Mękę i śmierć swojego Syna, Jezusa Chrystusa i zesłał Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów, niech ci udzieli przebaczenia i pokoju przez posługę Kościoła. Właśnie przez pośrednictwo Kościoła, który przypomina, że wiara nie dzieje się poza relacją.
Niewiara Tomasza. Kiedy zestawimy zjawienia się Chrystusa po zmartwychwstaniu opisane w Piśmie Świętym i czytane na zakończenie oktawy paschalnej, łatwo dojść do wniosku, że był to czas niewiary. Uczniowie nie wierzyli kobietom, wspólnota na początku nie wierzyła uczniom w drodze do Emaus, Jezus wyrzuca uczniom niewiarę. Jednak oni wszyscy trwali w jedności. Tylko Tomasz był poza i jego wiara została poddana szczególnej próbie. Przekonał się, że nie można wierzyć w pojedynkę, a już na pewno nie można trwać w wierze w czasie zagrożeń.
