„Nazajutrz”. To jedno słowo, pomijane w czytaniach na dzisiejszą niedzielę ma bardzo istotne znaczenie. Wcześniej Jan Chrzciciel zapowiada Mesjasza i określa swoją rolę w stosunku do Niego. Fragment przewidziany na dziś pomija to stwierdzenie i od razu przechodzi do wyznania wiary Jana Chrzciciela: „Oto Baranek Boży”. Pominięto w tekście owo wprowadzające „nazajutrz”, a tak naprawdę jest ono wprowadzeniem do istoty tego fragmentu. Rozpoczęliśmy czas poświąteczny, okres zwykły. To jak poniedziałek w wierze. W niedzielę odmawia się Credo, natomiast nazajutrz czasem zapomina się o tym. Święta i okres zwykły są jak ciasto i zwykły chleb. Na co dzień jednak potrzebujemy chleba, a czasem w niedzielę mamy owo ciasto w wierze, a w poniedziałek jesteśmy głodni, ponieważ wiara nie wpływa już na naszą codzienność.
„Oto Baranek Boży”. Jan mógł trochę złagodzić swoje wyznanie, uczynić je bardziej ludzkim. Mógł na przykład powiedzieć, że to we chrzcie chodzi o symbolikę wody, oczyszczenie z brudu, który symbolizuje nasze słabości. Mógł opisać to pięknym językiem przenośni i analogii. A jednak twardo mówi o Baranku, który gładzi grzechy. Nie o dobrym człowieku, który będzie uzdrawiał i pocieszał, ale o kimś, kto będzie gładził grzech. Jak ja mówię o sakramentach, czy je „zmiękczam”? Czy mam odwagę mówić, że chrzest to wyrwanie z sideł szatana i uczynienie człowieka dzieckiem Boga? Czy w Eucharystii mówię o wspólnocie, spotkaniu, niedzielnym wytchnieniu, czy o realnej obecności Jezusa, który daje swoje Ciało i Krew?
Uaktualnić wiarę. Żydzi wspominali swoje wyjście z Egiptu, było to ich dumą. Nie uaktualnili jednak swojej wiary i ciesząc się pierwszym opuszczeniem niewoli, popadali w inną, im współczesną. My też, zwłaszcza starsze pokolenie, wspominamy rolę Kościoła w walce z komuną, ale czy mamy odwagę przeciwstawić się w imię tej samej wiary współczesnym władcom świata? Segregujemy śmieci, a nie mamy odwagi odróżnić słabości od grzechu.
Mit Kościoła jako rasy czystych. Ci, którzy uważają, że Sobór Watykański się mylił, że prawdziwym soborem był Sobór Trydencki, wierny Tradycji i Ewangelii, warto przypomnieć pewną postać. Mam na myśli papieża Pawła III. Jako kardynał miał dzieci, a potem jako papież wprowadza reformy istotne dla Kościoła. Jana Fischera – w uznaniu reform – czyni kardynałem, zatwierdza zakon wielkich reform Kościoła – Towarzystwo Jezusowe i wreszcie czyni rzecz najważniejszą zwołuje Sobór Trydencki. Jednocześnie pozostaje człowiekiem słabym, który z dóbr kościelnych wydziela księstwo Parmy i Piacenzy dla swojego syna. Wielkości Boga nie powstrzymała słabość ludzka i człowiekowi, który przynajmniej czasem miał odwagę wierzyć powierza jedną z większych reform Kościoła. Czy ja to rozumiem dzisiaj, że Bóg może czynić rzeczy wielkie przez słabych, wręcz opornych ludzi?
Tydzień Jedności Chrześcijan. W modlitwie na Wielki Piątek wypowiadamy słowa: „Módlmy się za wszystkich, którzy nie uznają Boga”. Warto jednak dopytać, czy modlimy się za tych, którzy „jeszcze” nie uznają Boga, czy za tych, którzy „już” nie uznają. Przeszkodą nie jest bowiem niewiedza i grzech, ale rezygnacja z Boga, którego się znało. Czasem tłumaczy się to w ten sposób, że mówienie o grzechu drażni i dlatego ludzie odchodzą. Chciałoby się wykluczyć trudne pojęcia. Pozostaje tylko pytanie o to, czy jeśli wykluczymy z życia codziennego takie pojęcia jak nowotwór i zawał, czy naprawdę będziemy zdrowsi? Błgosławię Pana za sumienie, które czasem nie pozwala mi spać.
