Bóg i Mamona

Zastanawiające jest to, że Mamona jest pisana przez duże „M”. Bo to nie kwestia środka płatniczego, lecz bożka. To imię własne urojenia, które może człowiekiem zawładnąć aż do zniszczenia go. Oczywiście staramy się przekonać i siebie i innych, że jesteśmy wolni od pieniądza. Staramy się przekonać…

Dlatego jesteśmy roztropni. Nawet jeśli wierzymy, to czym innym zaufać Bogu a czym innym podejmować decyzje w pracy, w sprawach finansowych. Przecież nie można Bogu zostawiać wszystkiego. Z nieba przecież nam nie spadnie… No właśnie, z nieba nie spadnie, zwłaszcza z pustego. A puste jest ono wtedy, kiedy bożek w którego wierzymy tam nie mieszka.

Mamona dlatego jest bożkiem. Bóg daje, Mamona zabiera. Kupuje człowieka kawałek po kawałku. Jest to najbardziej krwawa prywatyzacja. Jej przedmiotem jest człowiek.

Wiem, że łatwo jest mówić jak powinno się żyć. Ale ja nikogo nie oskarżam. Nawet jeśli czyjś dzień jest od początku do końca zabieganiem o rzeczy materialne. Każdy z nas ma swoją własną historię i swoje motywy takiego a nie innego postępowania.

Chcę tylko podzielić się jednym doświadczeniem. Znam ludzi, którzy postawili tylko na Boga. Znam i takich, którzy postawili na Mamonę. Spotkałem i takich, którzy usiłowali godzić Boga i Mamonę. Usiłowali, bo czasem w końcu buntuje się Bóg i Mamona.

Czasem też Mamona może przybrać wygląd sławy. Tym z kolei, którzy próbują siebie oszukać w taki sposób, że to nie gotówka ich pochłania dedykuję arię Sandora z „Barona Cygańskiego”: Wielka sława to żart, książę błazna jest wart, złoto toczy się w krąg, z rąk do rąk, z rąk do rąk…

Autor

Jarosław Andrzej Sobkowiak

Dyrektor Centrum Komunikacji Społecznej i Cyfrowej UKSW, nauczyciel akademicki, Instytut Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa UKSW, Katedra Teorii, Etyki i Prawa Mediów. Aktualny zakres badań: kognitywistyka komunikacji, etyka i metaetyka dziennikarska, komunikacja religijna. Wcześniejsze badania: hermeneutyka filozoficzna, podmiot w procesie komunikacji, nowy porządek moralny a nowy porządek światowy