Adwent ukonkretniony

(dwusetny felieton, ale na świętowanie przyjdzie czas na emeryturze)

Zdjęcia satelitarne zrobiły w ostatnich latach prawdziwą furorę. Można obejrzeć swój dom, układ zabudowy. Wiemy jednak, że kiedy szukamy jakiegoś celu w obcym miejscu bardzo pomocne okazuje się dodatkowe narzucenie mapy z nazwami ulic. Ukonkretnienie bardzo się przydaje.

Podobnie jest z Adwentem. Otrzymujemy w Piśmie Świętym jakiś ogólny rzut na nasze życie, ale żeby je lepiej rozpoznać i ukonkretnić potrzebujemy dodatkowych danych.

Przygotujcie drogę, prostujcie ścieżki…

Spacerując po mazurskich szlakach nawet do głowy nam nie przyjdzie prostowanie ścieżek. Kręte są po prostu piękne. Nie przychodzi nam też do głowy mnożenie zakrętów na podjeździe do własnej posesji. Na czym polega różnica? Na tym, że Mazury traktujemy jako miejsce wakacji, dom zaś jako miejsce w którym żyjemy na co dzień.

Jeśli w adwentowym oczekiwaniu nie rozpoznamy prawdziwego życia, nie zrozumiemy sensu prostowania ścieżek.

Adwent potrzebuje ukonkretnienia. Tylko wtedy chce się coś zmieniać, prostować. Na czas wakacji rozumianych jako przerywnik w życiu, kręte ścieżki nikomu nie przeszkadzają.

Warto o tym pomyśleć, bo zmienia to zasadniczo optykę adwentowego oczekiwania.

Autor

Jarosław Andrzej Sobkowiak

Dyrektor Centrum Komunikacji Społecznej i Cyfrowej UKSW, nauczyciel akademicki, Instytut Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa UKSW, Katedra Teorii, Etyki i Prawa Mediów. Aktualny zakres badań: kognitywistyka komunikacji, etyka i metaetyka dziennikarska, komunikacja religijna. Wcześniejsze badania: hermeneutyka filozoficzna, podmiot w procesie komunikacji, nowy porządek moralny a nowy porządek światowy

Jedna myśl do “Adwent ukonkretniony”

  1. Gratuluję 200-tnego wpisu! Właściwie na Wydziale to oprócz Księdza, ks. Stępnia i mnie nikt nie prowadzi stałego bloga, a może się mylę i są nowe inicjatywy. U mnie można w ten sposób pisać od roku kolokwium, co przynosi niezwykłe owoce.
    A co do samego wpisu “kręte” jest piękne, i nie oznacza złego, szatańskiego. W pełni się zgadzam. Np. jazz, czy współczesna fizyka, która wywróciła nasze starożytne postrzegania czasu i przestrzeni. Pan Bóg stał się bardziej w detalach, bardziej nieokreślony jak zasada Heisenberga, a przez to bliższy. Pamiętam Księdza wspomnienie z wykładu, o ostatniej korespondencji z Paulem Ricoerem: mów bardziej miejsce niż fundament, objawia więcej. Wydaje się, że mówienie mniej o konkretności naszej wiary, konkretyzuje ją bardziej. Widzę fascynację kogoś z mojej rodziny, raczej niewierzącego, ks. Hellerem. Widziałem w czasie świąt blask wiary w jego oczach. To coś, u niego przełom w myśleniu, bo dostał pod choinkę odpowiednią książkę, a książki bardzo lubi. Zatem ufajmy Bogu. Nowy język teologii dopiero się rodzi. Jeszcze nie potrafimy nim mówić. Mówmy o tych sprawach czasem na naszych Radach Wydziału. Inspirujmy się wzajemnie – to mój postulat na Nowy Rok!

Możliwość komentowania jest wyłączona.