A jednak Prawda…

Minął miesiąc od ostatniego wpisu. Nie zapomniałem oczywiście o swoich Czytelnikach, nie popadłem też w jakąś szczególną chorobę. Po prostu pomiędzy tymi wpisami była Pascha, szczególny dla wierzącego moment przejścia ze śmierci do życia. I tak się złożyło, że owo przejście odzwierciedliło inne: z kłamstwa do prawdy.

Kilka słów wyjaśnienia dla tych, którzy i tak nie zrozumieją.

Spotykamy na swojej drodze różnych ludzi. I kiedy w ludzkich relacjach pojawia się kłamstwo, wtedy nawet to nie tworzone przez nas, lecz nas dotykające zabiera sen z powiek. Czasem towarzyszy temu nawet pokusa pójścia na kompromis, jakaś częściowa zgoda na półprawdy. Ale one też nie dają spać.

Dla kłamstwa trzeba umrzeć, żeby narodzić się do prawdy. A do tego potrzeba czasu…

Poranek zwiastował Paschę. I taki właśnie poranek Prawdy przychodzi, jeśli człowiek kłamstwu się nie podda. Obumieranie oczywiście boli, ale nagroda jest niewspółmierna do cierpienia.

Bo prawda potrafi być wdzięczną towarzyszką. Zabierając to co niszczy życie, daje życie prawdziwe: prawdziwe relacje, prawdziwych ludzi… i sen.

Warto żyć dla prawdy, by sumienie mogło spokojnie spać. Warto uśmiercać kłamstwo niesione przez drugiego człowieka – nawet jeśli boli. Bo Prawda rzeczywiście wyzwala ku Nowemu. A nowe jest jak jutro – wolne od błędów.

Autor

Jarosław Andrzej Sobkowiak

Dyrektor Centrum Komunikacji Społecznej i Cyfrowej UKSW, nauczyciel akademicki, Instytut Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa UKSW, Katedra Teorii, Etyki i Prawa Mediów. Aktualny zakres badań: kognitywistyka komunikacji, etyka i metaetyka dziennikarska, komunikacja religijna. Wcześniejsze badania: hermeneutyka filozoficzna, podmiot w procesie komunikacji, nowy porządek moralny a nowy porządek światowy

Jedna myśl w temacie “A jednak Prawda…”

  1. Ludzie często przekonują samych siebie do nieprawdy w celu uniknięcia konsekwencji. Kłamstwo to doskonałe orientowanie się w prawdzie i jej zaprzeczanie. Przecież człowiek nie kłamie wtedy, kiedy jest w błędzie lub nie zna prawdy. Umrzeć dla kłamstwa, żeby narodzić się do prawdy jest ciężko, bo człowiek dzisiaj lubi być okłamywany, chce iść po najmniejszej linii oporu i nie godzi się na konsekwencje. Jest nieodpowiedzialny, nie rozumie sensu bólu i cierpienia dla prawdy, a jeżeli nie rozumie, to uznaje, że to jest bez sensu. I na tym polega dramat rozumu. Żeby człowiek mógł umrzeć do końca musi zrozumieć, że „nagroda jest niewspółmierna do cierpienia”. I nie da się iść na kompromis, bo częściowa zgoda na półprawdę jest równocześnie zgodą na kłamstwo. I wtedy człowiek ani nie umrze do końca, ani żyć prawdziwie nie zacznie.

Możliwość komentowania jest wyłączona.