Mamona – wersja współczesna

Nie można dwom panom służyć. Znane powiedzenie, najczęściej jest sprowadzane do pieniędzy. Natomiast – nawet w języku potocznym – używamy pojęcia „mamić” i nie zawsze oznacza ono pieniądze.

Co więc oznacza mamona? Zgodnie z etymologią, oznacza szybki zysk, odciąganie od prawdy, właśnie mamienie. Co w tym kontekście oznacza, że „nie można dwom panom służyć”? Oznacza, że nie można po części służyć prawdzie i po części mamić, czyli od niej odciągać.

I nagle okazuje się, że z Mamoną mają problem nie tylko ludzie bogaci. Z Mamoną mamy problem wszyscy.

Hermeneutyczne koło cierpliwości i wiary

Odniesienie do tych dwóch rzeczywistości nie zależy ani od charakteru, ani od przynależności religijnej. Można więc postawić pytanie: Czy to brak cierpliwości rodzi brak wiary, czy też brak wiary rodzi brak cierpliwości?

Gdyby tego związku nie było, niecierpliwy byłby człowiek, który nie potrafi nad sobą zapanować. Ale przecież znamy osoby, na które reagujemy alergicznie. Jednocześnie potrafimy być bardzo cierpliwi dla innych. Może więc to brak wiary w dialog, w przemianę, w dobre intencje drugiej osoby sprawia, że jesteśmy niecierpliwi?

Jeśli chce się być cierpliwym, warto być wierzącym. Wierzącym w to, że inny może mieć rację, że dialog ma sens, że patrząc na cokolwiek nie widzę jednocześnie drugiej strony rzeczywistości oglądanej. Kiedy zaczniemy wierzyć, zaczniemy być cierpliwi. A kiedy zaczniemy być cierpliwi, wtedy zobaczymy, że jeszcze łatwiej wierzyć drugiemu człowiekowi. Na tym właśnie polega hermeneutyczne koło cierpliwości i wiary.

Po pokorze jako prawdzie najistotniejszej dla mnie, to właśnie cierpliwość zrodzona z wiary jest kolejnym istotnym prawem sensownego życia. Warto tylko dopowiedzieć, że sens temu hermeneutycznemu kołu daje wiara w siebie.

Pokora…

Pokora – prawda o człowieku rozpięta pomiędzy pierwszym i ostatnim miejscem. Problem w tym, że zarówno pierwsze, jak i ostatnie miejsce jest… jedno. Przypomina to arystotelesowskie „grzeszenie” przez nadmiar i niedomiar. Natomiast w prawdziwej pokorze chodzi o prawdę. Pozostając na poziomie empirycznej weryfikacji można powiedzieć, że prawdziwa pokora zaczyna się nie tyle na poziomie „złotego środka”, co raczej na przedostatnim stopniu kariery. Kiedyś żartobliwie określano, że pierwsze miejsce jest początkiem niekompetencji człowieka. Gdyby się „uniżył”, wtedy zajmie miejsce właściwe dla siebie.

Czym jest jednak pierwsze (najważniejsze, najwłaściwsze) miejsce dla człowieka? To miejsce realizacji najwłaściwszego powołania, talentu, zestawu osobistych kompetencji. Słowem, miejsce najpełniejszej realizacji siebie. Dlatego jest ono pierwsze, bo najważniejsze i najwłaściwsze. Nie rodzi się jednak z porównywania z innymi, z rankingu pozycji, lecz z rzetelnego bilansowania swoich mocnych i słabych stron.

Nie ma więc ani wzoru, ani prostej recepty na pokorę. Nie wystarcza odrzucanie pierwszego miejsca ani szukanie na siłę ostatniego. Jedynym sensownym sposobem jest mozolna praca nad odrzucaniem nadmiaru (pychy) i niedomiaru (fałszywej pokory), które zamazują prawdziwy obraz człowieka.

Czy więc warto być pokornym? A czy warto być prawdziwym?