Sumienie (nie)potrafi przeszkadzać

Już czwarta niedziela Zmartwychwstania. Prawie wdrukowało się w naszą pamięć zdanie, że jesteśmy tego świadkami. Może jednak warto postawić sobie pytanie: czego? Co widziałem, czego doświadczyłem, o czym mogę świadczyć?

Mogę wskazać bezpośredniego winnego – Judasz. Mogę też wskazać winnego pośredniego – konkretny naród. A ja? Oczywiście jestem świadkiem tej niesprawiedliwości.

Jak łatwo właśnie tak wytłumaczyć wszystko. Wskazać winnych a samemu być po tej właściwej stronie. Ale która strona jest właściwa? Czy nie odnosimy wrażenia, że uczestniczymy coraz częściej w jakimś (nie)swoim sumieniu? Przypomina ono trochę jakąś Inteligencję ze starożytnych filozofii. Zbiorowe sumienie zabezpieczone przez określoną grupę, do którego – po spełnieniu określonych warunków – mogę przynależeć.

Ale każdy z nas ma własne sumienie. I niedziela Dobrego Pasterza przypomina to w jednym prostym zdaniu: owce znają Jego głos, On zna je, a one idą za Nim. Tylko, że ten głos można usłyszeć tylko w sumieniu… własnym. Czasem zakłopotanym niepewnością. Tylko takie sumienie potrafi niepokoić. Ale też tylko takie sumienie potrafi odpowiedzieć na pytania najbardziej osobiste.

Autor

Jarosław A. Sobkowiak

Nauczyciel akademicki. Zakres badań: antropologia i aksjologia kultury, etyka, hermeneutyka filozoficzna i teologiczna, moralność w aspekcie "intellectus fidei".