Po co? Jedno z mądrzejszych pytań ludzkości

Minął kwadrans rozmowy ze znajomymi. Czas zabrać się do pracy. Ale dlaczego kwadrans? Po co aż tak długo? A może o wiele za krótko? Przerwałem jednak rozmowę. Piszę, bo trzeba pisać, może nie zapomną. Może niektórzy czekają na to, podobnie jak ja (nie) czekam na rozmowę ze znajomymi. Piszę, ale po co? Jutro coś powiem, wygłoszę jakąś mądrą tezę. Wiele to nie zmieni w słuchaczu, nie wiem, czy coś zmieni we mnie. Ale powiem, bo na to czas, bo ktoś znajdzie czas, żeby posłuchać. Czasem po prostu się nie chce. Nie dlatego, że za dużo pracy, że za trudne tematy. Sprawa jest o wiele prostsza: po co? Nie znalazłem mądrej odpowiedzi na mądre pytanie, ale odkryłem na nowo sens pytania „po co”. Właśnie po to, żeby pytać o to, o co nie zapytano. Nie chce mi się wychodzić z domu po nową prasę. Posłużę się więc tym, co leży na biurku: „Tygodnik Powszechny” i „Polityka”.

Najpierw TP. Natknąłem się na wywiad „In vitro z miłości”, bynajmniej nie dlatego, że uległem presji ostatnich decyzji parlamentarnych. I nawet nie o wywiadzie jako takim chcę pisać. Zadaję sobie tylko pytanie po co? Po co ten wywiad? Redakcja ma swoje racje, dlaczego pytała, rodzice mają swoje, że opowiedzieli. A Ja czytam, bo też mam swój powód – znaleźć coś w tekście, co znalazło się tam dzięki „filozofii przypadku”, a nie dzięki intencji autora czy redakcji. Owa „filozofia przypadku” zatrzymała moją uwagę na kilku kwestiach (trochę obok zasadniczego kontekstu). Po pierwsze, to zbieżność czasowa procedury in vitro, podjętej przez konkretną kobietę i jej oburzenie na zbieżny czasowo dokument watykański o szacunku dla rodzącego się życia – również o in vitro (rok 1987). Nie o tym jest wywiad, a ja wyciągam wniosek pierwszy: Kościół odpowiadał jednak na bieżąco. Potem opowiada ojciec dziecka, jak to zrażony do Kościoła szukał dobrych homilii i ostatecznie trafił na mszę dla… dzieci. Potwierdza się moja teza, o tych, którzy chodzą na msze dla dzieci nie mając (tak po prostu, jeszcze, już…) małych dzieci. Również nie o tym jest wywiad. Na koniec ostatnie zdanie: Nasza Aga jest dzieckiem wymodlonym. Wszystko co człowiek robi, równocześnie się modląc jest wymodlone. A mnie uczono, że jednym z etapów modlitwy może być zmiana intencji (czyli punktu wyjścia) samem modlitwy. Przyszło mi do głowy tysiąc sytuacji, w których się modliłem. Ostatnia, jechałem ze znajomym nieco za szybko, a tu radiowóz: Boże, żeby nas nie zatrzymali. Także nie o tym jest wywiad.

Sięgam po „Politykę”, a w niej po artykuł „Wiara po swojemu”. Ile tam wiedzy o tym, że już nas nie jest prawie 100% katolików, ale tylko 88%. Ile wiedzy o rzetelności dziennikarskiej, gdzie Pani zestawia dane ze spisu powszechnego (a więc bardzo konkretne) z wynikami badania CBOS, nie widząc wielkiej różnicy. Artykuł nie jest zbyt interesujący, może tylko trochę uspokaja, bo i prawosławnych jest mniej. Natomiast wyczytałem coś, co mnie zaskoczyło, by nie przeinaczyć, zacytuję: Jak wynika ze spisu powszechnego, tysiąc osób deklaruje, że ich wyznanie to ateizm, a 500 osób: agnostycyzm. Nic w tym odkrywczego. Zawsze uważałem, że przysłowiowy Kowalski, któremu nie chce się wstać na mszę św. w niedzielę, nie jest ateistą, lecz leniem. Ateizm zakłada wysiłek znalezienia odpowiedzi, dlaczego nie wstałem i nie poszedłem.

Po co więc to czytałem i po co o tym piszę? Żeby przedłużyć życie jednego z mądrzejszych pytań ludzkości. Teraz Ty pytasz siebie po co ja o tym piszę i po co Ty to czytasz? A potem nie wytrzymasz i być może jeszcze kogoś zapytasz „po co”? I w ten sposób wpiszesz się w grono tych, którzy nie czytają tego, co im do czytania podano, lecz co wyczytali z tego, co nie napisane. Po co? Ale o tym już w kolejnym felietonie, bo dotykamy meta poziomu jednego z mądrzejszych pytań ludzkości.

Post scriptum. Wstęp jest nieco cyniczny. Nie oznacza to, że nie cenię Czytelnika. Może jest to cynizm metodyczny – czas, by znaleźć usprawiedliwienie, dlaczego tak długo nie pisałem, a teraz piszę. Cynizm nie zawsze jest grzechem, czasem tylko ludzką słabością. Formą pisania do czasu znalezienia lepszej formy.

Autor

Jarosław A. Sobkowiak

Nauczyciel akademicki. Zakres badań: antropologia i aksjologia kultury, etyka, hermeneutyka filozoficzna i teologiczna, moralność w aspekcie "intellectus fidei".