Dziwny jest ten świat

Nie jest to stwierdzenie ani nowe, ani oryginalne. Niemniej przywołuje kawałek dobrej historii, zarówno tej śpiewanej, jak i tej reporterskiej. Dlaczego więc właśnie teraz przywołuję te słowa? Powodem nie są ani rocznice, ani też inne ważne i wielkie wydarzenia. Powodem są… wakacje. A w czasie wakacji różne myśli pobożne i mniej pobożne przychodzą człowiekowi do głowy, również ta, że dziwny jest ten świat.

Nie byłoby w tym stwierdzeniu nic nadzwyczajnego, gdybym chciał się wpisać w ciąg osób, które w różnych kontekstach powtarzały to stwierdzenie. Chcę je powtórzyć inaczej – nie jest dziwny ten świat, bo odnoszę wrażenie, że go nie ma. Kiedyś – bodajże Heidegger – powiedział, że cały problem nie w tym, iż każda epoka usiłuje mieć własną koncepcję świata. Problem jednak w tym, – a to już chyba nie Heidegger – że naszą koncepcją świata jest koncepcja bez świata. Doszliśmy do tego (przepraszam czytelnika za utożsamianie go na siłę z moimi poglądami), że najtrudniej cieszyć się światem, a najłatwiej… koncepcją.

Przykładów na to jest całe mnóstwo. Szkołę wybiera się ze względu na koncepcję życia, żonę na podstawie koncepcji życia we dwoje, polityka na podstawie jego koncepcji świata, religię na podstawie naszej koncepcji teraźniejszości i przyszłości, i koncepcje, ze względu na naszą koncepcję wyboru koncepcji. Nie jest już dziwny ten świat, bo ma się wrażenie, że pozostała po nim koncepcja. A sam świat, może też ma wakacje!? Dziwny zatem nie jest świat, dziwne jest to, że go nie ma, że tak długo nie wraca. Pytanie jakie stawiam na koniec jest banalne, ale nie traktuj go złośliwie, bo to też byłaby tylko koncepcja.

Autor

Jarosław A. Sobkowiak

Nauczyciel akademicki. Zakres badań: antropologia i aksjologia kultury, etyka, hermeneutyka filozoficzna i teologiczna, moralność w aspekcie "intellectus fidei".