Mury czy granice?

Człowiek potrzebuje granic. Są one tym, co uświadamia człowiekowi własność, godność, cześć, majątek. Broniąc granic, człowiek w rzeczywistości broni pewnego dobra. Obrona ta może przybrać nawet formę obrony koniecznej, kiedy człowiek w imię obrony dobra może użyć siły. Ciągle jednak ze świadomością, że broni dobra.

Kiedy zaś nie ma świadomości dobra, siebie, własnej tożsamości, wtedy zaczyna budować mury. Mur, to taka „granica na wszelki wypadek”. Tak powoli odgradzamy się od obcych, „nie naszych”, a nawet od swoich. Tego muru nie zburzy się tak długo, jak długo człowiek pozostaje słaby i niepewny.

Może więc warto uświadomić sobie, że prawdziwa i najważniejsza przyczyna podziału tkwi w samym człowieku. I to nie ze względu na zagrożenia zewnętrzne, ale na brak świadomości dobra, które chce się zachować. Boimy się nowego, które niesie inny, a nie boimy się starego, które jest w nas.

Człowiek potrzebuje granic, bo potrzebuje zdefiniowania siebie. Kiedy tego nie zrobi pozostają już tylko mury.

Bezpieczne schematy

Proponuję, abyśmy dzisiaj odpowiedzieli sobie na proste pytanie: Co jest nam bliższe – życie poza schematem czy życie w schemacie? Pytanie to stawiam nie bez powodu. Otóż w ostatnich tygodniach miałem okazję uczestniczyć w wielu egzaminach. Wniosek jaki się narzucał był następujący: dawniej studenta stresowały pytania spoza obszaru jego dyscypliny, dzisiaj stresują pytania wychodzące poza schemat.

Tak jest w życiu, ale czy nie podobnie dzieje się w wierze? Czy inteligencja nie sprowadza się do sprawnego myślenia w ramach schematu? Hans Urs von Balthasar napisał kiedyś, że zgorszenie w wierze polega na odrzucaniu z pobudek drugorzędnych tego, co powinno się przyjąć z pobudek pierwszorzędnych. Inaczej mówiąc, z powodu zachowania takiego czy innego przedstawiciela wiary (pobudki drugorzędne), odrzuca się to co stanowi istotę wiary (pobudki pierwszorzędne). Dzieje się tak zarówno w stosunku do człowieka (przecież ja go znam), jak również w stosunku do Boga (co mi Bóg może jeszcze powiedzieć).

W ten sposób dochodzimy do nowego rozumienia grzechu i łaski. Bo czy grzech nie jest schematem (znam), który zamyka na przebaczenie, spojrzenie inaczej na człowieka, Boga? I czy z kolei łaska (wiem, ile jeszcze muszę poznać, przemyśleć) nie jest nowym otwarciem, gdyż wyprowadza człowieka poza schemat?

Nie ma wierzących pierwszej i drugiej klasy. Ale można chyba mówić o ludziach budujących swoją wiarę na przesłankach pierwszorzędnych lub drugorzędnych. Czasami gorszymy się czyimś zachowaniem (drugorzędne), ale czy nie gorszymy bardziej rezygnując z tego co naprawdę wielkie (pierwszorzędne)?

Pomyślmy dzisiaj czy najbardziej niebezpieczne w naszym życiu nie są nasze bezpieczne schematy i czy nie dlatego tak bardzo się stresujemy, kiedy się nas ich pozbawia?

Wyzwolić człowieka od człowieka

Ilu rzeczy jestem w życiu pewny? Wbrew pozorom – niewielu. I co wtedy robię? Porzucam obszary niepewności i skupiam się na tym, co jest pewne. Przykład z życia: nie jestem do końca przekonany o swojej wiedzy. Co robię? Ośmieszam wiedzę innych. Nie mam pewności co do tego, że jestem dla kogoś autorytetem. Co robię? Podkopuję autorytety innych.

W wierze jest podobnie. Nie mając pewności własnego zbawienia próbuję zdefiniować „pewne” kryteria potępienia innych. I tak mnoży się nieprawość – wiara ludzi słabych i niepewnych.

Z pewnym typem zmanierowanych naukowców nie zrobi się dobrej nauki. Z pewnym typem rozlazłych żołnierzy nie wygra się żadnej walki. I z pewnym typem wierzących nie zmieni się oblicza Kościoła.

I dlatego musi być radykalne zerwanie, konieczny brak ciągłości, aby w ten brak ciągłości mógł wejść ktoś z zewnątrz.

Nie mam pomysłu na zbawcę w porządku świeckim. Kolejni się nie sprawdzają. Ale w wierze ścieżka jest przetarta. Kiedy zostaje już reszta (czyli prawie nikt) porządnych i uczciwych, wtedy przychodzi On dokonać reszty. Ma motyw i znak (miłość i krzyż). I oczywiście zbuntują się zwolennicy starego porządku, pytając: Jakim prawem? Wówczas będę miał dla nich tylko jedno pytanie. Pytanie o ich motyw i znak.

W taki właśnie sposób Bóg wyzwala człowieka od człowieka w wierze.

A co z tego da się przełożyć na porządek świecki? Może tylko pytanie o motyw i znak działania tych, którzy są tak bardzo pewni swoich uczynków i sądu człowieka nad człowiekiem.