Zdolny do…

Słowo to ma wiele odcieni. Potocznie mówi się o kimś „zdolny człowiek”. Kiedy jego życie wyprowadzi go na manowce, dziwimy się, że był do tego zdolny. „Zdolność” przybiera różne znaczenia i wymusza na człowieku pytanie o to, „do czego jest zdolny”?

Najprościej można powiedzieć, że człowiek jest zdolny „do wszystkiego”. Ale co oznacza dla niego wszystko? Wszystko jest tym, za co człowiek jest w stanie oddać „wszystko co wszystkim nie jest”.

Trudno byłoby powiedzieć o człowieku „zdolny”, skoro nie wiedziałby do czego? Trudno powiedzieć „zdolny do wszystkiego”, skoro nie wie, co jest najważniejsze.

Kto jest ważniejszy – matka czy dziecko? Mąż czy żona? A może miłość między nimi?

W wierze jest podobnie. Widać to zwłaszcza w uroczystość Trójcy Świętej. Kto jest ważniejszy: Ojciec czy Syn? A może Duch Święty?

Cóż warte jest ciało, które nie jest kochane? Cóż warta jest miłość, która nie staje się ciałem?

Cóż wart byłby człowiek, gdyby nie był zdolny do wszystkiego?

Dary na samotność człowieka

Nie jest dobrze, żeby człowiek był sam. Nie chodzi wyłącznie o życie w pojedynkę, ale o egzystencjalną samotność, która sprawia, że człowiek umiera w tłumie z braku nadziei. Próbuje ją podsycać – jak szukający motywu i sensu w dopingu. Ale samotność okazuje się silniejsza. Silniejsza od alkoholu, rozrywki, pogoni za czymś nowym i ekscytującym. Sztuczna nadzieja wymusza wzmożoną aktywność, by potem odreagować jeszcze większą słabością.

Jest jednak lek na samotność – siedem darów na to co może się człowiekowi przydarzyć.

Wśród tych darów jest mądrość, która pozwala określić co w życiu jest najważniejsze. Za mądrością idzie rozum, który pokazując ludzką wielkość, jednocześnie prowadzi ją do tajemnicy. Oświecenie też kochało rozum, lecz wytyczyło mu odwrotny kierunek – porzucenia tajemnicy i pozostawienia człowieka samemu sobie. Za rozumem podąża dar rady. Nie chodzi o dobre rady dawane innym, pouczanie. Chodzi o zdolność podejmowania decyzji ze wsparciem, które nie pochodzi od człowieka. Wtedy decyzja nawet trudna jest decyzją, która niesie pokój. Otrzymujemy też męstwo, które wskrzesza nadzieję w momentach najtrudniejszych: choroby, samotności, lęku. Cenny jest też dar umiejętności – dostrzegania piękna w swoim życiu, w drugim człowieku. To uśmiech towarzyszący prostym doświadczeniom: żyję, kocham, ufam… Za nimi idzie pobożność nie mająca nic wspólnego z żargonem pięknych słów, które próbują nie rozumieć, żeby mieć na wszystko odpowiedź: „los tak chciał, Bóg tak chciał…”. Pobożność to zgoda na niewiedzę, która jest częścią tajemnicy człowieka. Wreszcie dar ufności, który stawia bardzo konkretne pytanie: Jakie cechy mają ci, którym ufam? Przede wszystkim są to osoby, do których mam szacunek, które budzą respekt. Ufam im, to znaczy powierzam siebie, bo są dla mnie wielkie. To właśnie oznacza dar bojaźni wobec wielkości.

W tej wielości darów można znaleźć wsparcie na każdą chwilę życia. Warunek jest tylko jeden – trzeba pozwolić się obdarować i zrozumieć, że nic nie zabija tak jak samotność i samowystarczalność.

Potrzebuję innych oczu, by się w nich przejrzeć.

Potrzebuję innej twarzy, by w niej rozpoznać siebie.

To dlatego szukam codziennie Tej twarzy…

Prawda rozszczelnia system

Skąd się biorą integryści, fanatycy, ludzie chorobliwie pewni swego? Niektóre teorie komunikacji próbują wykazać, że ludzie komunikują z sobą nie po to, żeby wejść w relacje z drugim człowiekiem, lecz aby utrzymać status quo własnej grupy czy własnych wyobrażeń (komunikacja sobie podobnych). Hermetyczność zapewnia bezpieczeństwo. Dlatego wiele osób nie lubi nowego, innego, bo to rodzi pytania, co do których człowiek nie ma pewności, że znajdzie łatwą odpowiedź.

Rozszczelnienie systemu sprawia, że komunikacja zaczyna być czymś niebezpiecznym. To dlatego nie można rozmawiać z wrogiem, stykać się z chorym, mieć za sąsiada cudzoziemca. Bo zacznie pytać o elementy mojej pewności, czyli zasieje niepewność.

Właśnie dlatego w niektórych kręgach myślenie jest grzechem, a przez posłuszeństwo rozumie się irracjonalną wierność schematom.

A może jednak warto zrozumieć, że najpiękniejsze rzeczy powstają z łączenia rzeczy pozornie nie do pogodzenia. To dlatego więź małżeńska jest silniejsza niż więzy krwi, bo opiera się na komunikacji, która nie zamyka, lecz otwiera.

Zideologizowaną prawdą można wytłumaczyć wszystko, nawet brak wietrzenia pokoju, żeby się nie przeziębić. A może warto rozszczelnić system i dać zawalczyć samej prawdzie? Przecież w systemach zamkniętych uczy się również, że prawda sama się obroni. Może więc warto zrobić eksperyment i otworzyć drzwi, umysł, serce. Może jednak prawda ocaleje, a zniknie tylko stęchlizna naszych schematów i wiara, że największym zagrożeniem dla prawdy jest rozszczelnienie systemu.